Blisko 40 osób należących do Synodalnego Zespołu Archidiecezji Łódzkiej spotkało się dziś wieczorem, aby wspólnie odpowiedzieć na pytanie: co dalej z synodalnością w naszym Kościele?

Spotkanie rozpoczął kard. Konrad Krajewski który podzieli się swoim doświadczeniem synodu w Rzymie, a kończąc swoją wypowiedź postawił wszystkim zgromadzonym pytanie - synod i co dalej?
- Jestem księdzem synodalnym. W takim sensie, że cały ten proces synodalny przeżyłem przy papieżu Franciszku, nie rozumiejąc na początku tego słowa zupełnie, bo nie było to tłumaczone, albo było tak tłumaczone, że my go nie rozumieliśmy. Właściwie słowo synod działało przeciw synodowi. A jak jeszcze papież mówił, że to będzie trwało kilka lat, to już w ogóle... dla Włochów kilka lat, kiedy dla nich jeden dzień, to już jest za długo. Kiedy papież przysłał mi list, że jestem włączony do synodu, nie z wyboru, tylko z nominacji. Ja się zajmuję biednymi, a nie synodami. Nie mam zamiaru siedzieć cały miesiąc do południa i po południu w Auli Pawła VI i słuchać różnych ludzi.(…) Dopiero potem, kiedy byłem na tym synodzie, to zrozumiałem, że ten synod mnie był potrzebny, bo to jest pewien styl życia. To jest styl rozmawiania. To jest styl bycia z drugim człowiekiem. - tłumaczył metropolita łódzki.

Hierarcha zauważył również, że - po tak długim czasie bycia ludźmi synodu i wprowadzenia tego synodu trzeba nam pytać się co dalej? Co dalej najpierw dla mnie samego? Co dla mojej wspólnoty, gdzie żyję? Co dla mojej rodziny, gdzie żyję? Co dla naszego Kościoła, który jest tutaj i bardzo konkretny? I co dla Kościoła Powszechnego? Bo jesteśmy cząstką Kościoła Powszechnego. Myślę, że te pytania muszą paść. - podkreślił kard. Krajewski.

Następnie medytację nad Słowem Bożym (J. 4. 12-14) poprowadził ks. dr Sławomir Sosnowski, wykładowca liturgiki w Wyższym Seminarium Duchownym w Łodzi o Ojciec Ogniska Miłości w Olszy k. Rogowa. Wskazując na tekst biblijny duchowny powiedział między innymi - Jezus zapewnia nas o wielkich dziełach, które będą się działy później. Te słowa padają w czasie Ostatniej Wieczerzy, niedługo przed śmiercią Jezusa, ale też i niedługo przed Jego Zmartwychwstaniem. Kto we mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł. Patrzeć na dzieła Jezusa i wierzyć, że On nadal działa, że On nadal dokonuje swoich dzieł, że ta moc płynie z naszej wiary, ale wiara to jest tylko sposób otwarcia się na działanie Boże. - mówił ks. Sosnowski.
- I przez to, że On jest jedno z Ojcem, a my jedno z Nim, w naszych czynach mogą być dzieła Ojca. Ale warunkiem jest jedność. Przez to, że Jezus w swojej ludzkiej naturze jest też zjednoczony z Ojcem, my możemy dokonywać dzieł w Jego imię. Im bardziej jesteśmy zjednoczeni ze sobą i z Nim, tym bardziej może w nas działać Duch. Im bardziej otworzymy się na Ducha, tym bardziej jesteśmy jedno z Nim i między sobą. To jest chyba najtragiczniejsze, co się może zdarzyć. - zauważył wykładowca WSD w Łodzi.

Po chwili modlitwy miała miejsce praca w grupach metodą pracy w Duchu Świętym, która połączona była z próbą dzielenia się swoim doświadczeniem synodu oraz odpowiedzią na pytanie: co dalej z synodalnością w naszym Kościele?

