- Nasza modlitwa musi być związana z codziennym życiem, musi zawsze prowadzić do odnowy naszego serca i postępowania. Dlatego często, tak jak apostołowie, prośmy Pana, naucz nas się modlić. – mówił abp Ziółek.

Koronką do Bożego Miłosierdzia odmówioną przed Najświętszym Sakramentem rozpoczęło się dzisiejsze pielgrzymowanie do świątyni pw. św. Wojciecha – Sanktuarium Matki Boskiej Pocieszenia – w Łodzi na Chojnach, która dziś stała się kolejnym przystankiem na drodze wielkopostnego pielgrzymowania do Kościołów Stacyjnych Łodzi.
Dzisiejszej liturgii stacyjnej przewodniczył i kazanie wygłosił emerytowany metropolita łódzki – arcybiskup Władysław Ziółek.

W homilii metropolita łódzki odnosząc się do dialogu Jezusa z uczniami z dzisiejszej Ewangelii zauważył – kiedy zwracamy się w modlitwie do Boga, musimy to robić z pełnym zaufaniem, ale i ze świadomością, że nie zawsze będziemy wysłuchani. Święty Augustyn powiada, nie otrzymujecie, ponieważ źle się modlicie albo dlatego, że prosicie o rzeczy przeciwne woli Bożej. Czasami jednak mamy wrażenie, że modlimy się o rzeczy, które są zgodne z wolą Bożą, a mimo to wciąż ich nie otrzymujemy. - podkreślił hierarcha.
Duchowny zwrócił uwagę na to, że - trzeba pamiętać, że autentyczna modlitwa przede wszystkim umacnia naszą wiarę i miłość do Boga, a wytrwałość na modlitwie, jeśli nawet pozornie nie jest ona wysłuchana, uczy wierności i zaufania, że pod okiem Bożej Opatrzności zdążamy zawsze drogami zbawienia i że Bóg zawsze weźmie nas w obronę, gdy zagrożone byłoby nasze wieczne zbawienie. A zatem Chrystusowa zachęta – proście, a otrzymacie – musi być rozumiana w kontekście odwiecznych planów Bożych. Bóg daje każdemu to, co dla Niego najlepsze, a On wie, jedynie On to wie, co dla każdego z nas jest najlepsze, ponieważ ma wgląd w bezmiar czasu. Człowiek dostrzega tylko krótki odcinek życia i często nawet w Jego ramach nie wie, co wybrać, co będzie dla Niego lepsze. Jeżeli jednak modlimy się z całkowitym zaufaniem i oddaniem Bogu, możemy być pewni, że Bóg nas nie opuści, że Bóg o nas się troszczy, że jest z nami w każdej sytuacji naszego życia, że jest bliżej nas niż my samych siebie. - tłumaczył abp Ziółek.

- Wszystko, co chcielibyście, żeby wam ludzie czynili i wy im czyńcie. Pan Jezus streszcza w tym jednym krótkim zdaniu wszystkie nasze obowiązki wobec bliźnich. Wszyscy przecież zostaliśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boże. Wszyscy też jesteśmy odkupieni przez Chrystusa. To zaakcentowanie momentu wspólnotowego na modlitwie ma szczególne znaczenie obecnie, kiedy tak często przypomina się, że Kościół jest ludem Bożym, żyje wspólnotą ludzi ochrzczonych. Skoro jesteśmy wspólnotą, musimy pamiętać o wzajemnej zależności i modlić się także jedni za drugich. - zaznaczył kaznodzieja.

Kończąc homilię arcybiskup senior pytał - jaką wartość może mieć moja modlitwa, jeśli trwam w gniewie i złości, jeśli nie potrafię przeprosić, wybaczyć, jeśli nie widzę potrzeb drugiego człowieka, jeśli zamykam swoje oczy i serce? Jaką wartość może mieć moja modlitwa, jeśli jawi się u mnie tylko w wyjątkowej sytuacji, jak trwoga to do Boga, a na co dzień Bóg i Jego przykazania nie są w pełni obecne w przestrzeni mojego życia? Nasza modlitwa musi być związana z codziennym życiem, musi zawsze prowadzić do odnowy naszego serca i postępowania. Dlatego często, tak jak apostołowie, prośmy Pana, naucz nas się modlić. - zakończył.

Jutro liturgii w Wielkopostnym Kościele Stacyjnym pw. św. Maksymiliana Marii Kolbego na osiedlu Dąbrowa.

