- Czy w twoim życiu też pojawił się jakiś Jonasz, albo Eliasz, albo jakiś prorok, który otworzył ci oczy, w którym wreszcie zrozumiałeś, zrozumiałaś, na czym polega Twój błąd życiowy? Czy był taki kto, który powiedział co zrobić, żeby się nawrócić? Czy był taki człowiek? – pytał bp Kleszcz.

Na szlaku pielgrzymowania do Wielkopostnych Kościołów Stacyjnych Łodzi miejscem dzisiejszej modlitwy stacyjnej była świątynia pw. Przemienienia Pańskiego przy ul. Rzgowskiej 88. Tam Eucharystii przewodniczył biskup pomocniczy Archidiecezji Łódzkiej – biskup Piotr Kleszcz.
W homilii odnosząc się dzisiejszej liturgii kaznodzieja zauważył, że - całe życie Pana Jezusa było takim wielkim znakiem. Pan Jezus sam był znakiem. A oto stają dzisiaj przed Nim faryzeusze i uczeni w Piśmie i żądają od Niego znaku. Tak jakby chcieli powiedzieć słuchaj, pokaż nam jakąś sztuczkę, żebyśmy mogli po prostu przekonać się, że Ty jesteś prawdziwy, a nie jakaś próba. Jezus po prostu nie miał już sił, tyle znaków im dawał. Dlatego, że i uzdrawiał, i wskrzeszał, i mówił słowa, które miały otwierać ludziom perspektywy. A oni i tak nie byli w stanie tego wszystkiego zrozumieć. Jezus powiedział, jedyny znak jaki dam to jest znak Jonasza, czyli znak nawrócenia. Kochani, każdy z nas wie o tym i każdego dnia posługujemy się różnego rodzaju znakami. Jeśli kierowca nie potrafiłby czytać właściwie znaków, znaków drogowych doszłoby do katastrofy. Jeśli muzyk nie znałby znaków na pięciolinii fałszowałby, grałby czy śpiewałby niepoprawnie. Jeśli ktoś nie nauczyłby się liter nie mógłby właściwie czytać. - zauważył hierarcha.

Franciszkański biskup zwrócił uwagę na to, że - nawrócenie to jest ruch zupełnie odwrotny od grzechu. Grzech to jest odejście od Pana Boga. Nawrócenie jest to ruch w kierunku Pana Boga. Czasem może być taka sytuacja, że w naszej podróży duchowej wpadniemy na jakieś takie rondo i krążymy dzień podobny do dnia noc do nocy, miesiąc do miesiąca, rok do roku i właściwie trwamy w jakimś takim letargu bezrefleksyjnie. Jesteśmy na takim rondzie i nie mamy odwagi, żeby z tego ronda zjechać. Niby wykonujemy jakiś ruch. Stoisz w miejscu? No nie, nie, stoję. Ale właściwie moje działanie, jak ktoś by powiedział, jest bez sensu. Nie zmierza w żadnym kierunku. Jest tak jakby dreptaniem w miejscu. Pan Bóg chce dzisiaj, byśmy patrząc na Pana Jezusa chcieli się wreszcie nawrócić, żebyśmy powstali z grzechu do wolności.

Biskup Piotr pytał zebranych - czy w twoim życiu też pojawił się jakiś może taki Jonasz, albo Eliasz, albo jakiś prorok, który otworzył Ci oczy, w którym wreszcie zrozumiałeś, zrozumiałaś, na czym polega Twój błąd życiowy? Czy był taki kto, który powiedział co zrobić, żeby się nawrócić? Czy był taki człowiek? Może ktoś poprzez dobry przykład, niekoniecznie wypominając ci to wszystko, ale poprzez Twój przykład sprawił, że chciałeś inaczej przejść przez to życie, albo być może ktoś w sposób bardzo dosadny, bez żadnego owijania w bawełnę powiedział, to co robisz jest grzechem. Czy w naszym życiu też pojawił się jakiś taki Jonasz, który nas nawoływał? Czy my również możemy być takimi osobami, które będą takim drogowskazem dla innych, by inni patrząc na nas chcieli być lepsi! - zakończył kaznodzieja.

Liturgię poprzedziła wspólna modlitwa Koronką do Bożego Miłosierdzia, za odmówienie której można uzyskać odpust zupełny.

