- Najlepsze, co możemy zrobić, to przyznać się do naszych grzechów i stanąć w prawdzie – mówił bp Piotr Kleszcz podczas wieczoru pokutnego w Wadlewie. Na zakończenie pierwszego dnia 101. Pieszej Pielgrzymki Łódzkiej pątnicy uczestniczyli w nabożeństwie, które stało się czasem rachunku sumienia, modlitwy i pojednania z Bogiem.
Po całym dniu pielgrzymowania do Wadlewa koło Bełchatowa dotarli pątnicy 101. Pieszej Pielgrzymki Łódzkiej. Wieczorem w miejscowym kościele odbyło się Nabożeństwo Pokutne, któremu przewodniczył bp Piotr Kleszcz, biskup pomocniczy Archidiecezji Łódzkiej.

W homilii bp Kleszcz zachęcał pielgrzymów, aby spojrzeli na swoją relację z Bogiem nie przez pryzmat lęku przed karą, ale doświadczenia spotkania z kochającym Ojcem. - Wszyscy stajemy wobec Pana Boga. Nawet nie jako żebracy, nawet nie jako ci, którzy stają przed sędzią, ale ci, którzy stają przed Ojcem, który patrzy sercem. – mówił hierarcha.

Podkreślił, że Bóg zna ludzką grzeszność, ale nie potępia człowieka. Oczekuje natomiast szczerości i gotowości do uznania własnych błędów. Przypomniał słowa papieża Pawła VI, który wskazywał, że jednym z największych problemów współczesnego człowieka jest utrata poczucia grzechu.

Biskup zwrócił uwagę na tendencję do usprawiedliwiania własnych zachowań. Jak zauważył, łatwo powiedzieć: „wszyscy tak robią”, „człowiek jest słaby” czy „nikt nie jest doskonały”. Tymczasem chrześcijanin powinien mieć odwagę wymagania od siebie i stawania w prawdzie.

Obrazują różne postawy wobec własnego grzechu, bp Kleszcz posłużył się przykładem trzech wadliwych sumień. Pierwsze z nich określił jako „szerokie” – takie, które przepuszcza nawet poważne grzechy i pozwala człowiekowi łatwo się usprawiedliwiać. Drugie – „wąskie” – przypomina sumienie skrupulatne, które zatrzymuje się na najdrobniejszych przewinieniach i nie pozwala spojrzeć na swoje życie w sposób obiektywny.

Najgorszym – zdaniem hierarchy – jest jednak sumienie faryzejskie, które wybiórczo ocenia własne postępowanie: usprawiedliwia rzeczy poważne, a jednocześnie przywiązuje ogromną wagę do drobnych przepisów. - To, co dzisiaj, kochani, możemy najlepszego zrobić tutaj w tym kościele, czy też przed kościołem, to przyznać się do naszych grzechów, stanąć w prawdzie. To jest najlepsze, co możemy zrobić.– podkreślił bp Kleszcz.

Zachęcał, by podczas rachunku sumienia nie próbować koloryzować własnego obrazu ani ukrywać swoich błędów. Pan Bóg te wszystkie nasze grzechy zna. Wie o nich, ale chce, żebyśmy je po prostu wypowiedzieli – przypomniał.

Ważnym elementem homilii była także zachęta do odkrywania posłuszeństwa Bogu jako odpowiedzi na Jego miłość. Bp Kleszcz przestrzegał przed posłuszeństwem wynikającym jedynie ze strachu. Jak podkreślił, chrześcijanin powinien zachowywać przykazania dlatego, że kocha Boga i chce kochać.

Po modlitwie „Ojcze nasz” przed Najświętszym Sakramentem rozpoczęła się adoracja i możliwość skorzystania z sakramentu pokuty. Wielu kapłanów posługiwało pielgrzymom w konfesjonałach.

Biskup zachęcił również tych, którzy nie potrzebowali w tym momencie spowiedzi, aby modlili się za osoby mające trudność z podjęciem decyzji o przystąpieniu do sakramentu pojednania. - Dzisiaj zostawmy tutaj właśnie w tym kościele [nasze grzechy], żebyśmy poszli oczyszczeni – powiedział na zakończenie homilii.

W Wadlewie na nocleg zatrzymali się pątnicy Grupy IV – grupy młodzieżowej – oraz Grupy V, określanej jako grupa milczenia. Dla pielgrzymów wieczorne nabożeństwo było nie tylko zakończeniem pierwszego, wymagającego dnia drogi, ale także duchowym przygotowaniem do dalszego pielgrzymowania na Jasną Górę.

