W Sanktuarium Chojeńskiej Matki Bożej Pocieszenia - kościele pw. Świętego Wojciecha w Łodzi rodzina, siostry zakonne i duchowni pożegnali księdza Antoniego Cygorę, wieloletniego mieszkańca Domu Księży Emerytów. Mszy świętej żałobnej za zmarłego przewodniczył biskup Zbigniew Wołkowicz - administrator Archidiecezji Łódzkiej, a homilię wygłosił ks. Marek Izydorczyk.

We wstępie do liturgii żałobnej biskup Zbigniew powiedział - Pan Bóg powołując człowieka na drogę, by pójść za nim na drodze kapłaństwa, obiecuje mu jedną rzecz. To, że on zawsze będzie z tym, który chce być jego sługą, który chce pójść jego drogą, który chce nieść jego orędzie, który chce go uobecniać na ołtarzu. Ale nigdy na starcie nie obiecuje, jaka ta droga będzie i w jaki sposób mamy iść za nim. Kiedy patrzymy na życie księdza Antoniego, widzimy, że w życiu niektórych i życiu jego pojawia się krzyż, który może być dosyć trudny, który po ludzku oddala nas od tego, co możemy robić, oddala nas od tego, komu możemy służyć, ale nie oddala nas nigdy od tego, który nas wybrał i powołał. Cierpienie jest wpisane w nasze życie i cierpienie kapłana, który wraz z Chrystusem niesie swój krzyż, w dalszym ciągu jest cierpieniem owocnym. - zauważył hierarcha.
W swojej homilii kaznodzieja przypomniał krótko życiorys zmarłego kapłana oraz parafie, gdzie posługiwał. Ja pamiętam, jak ksiądz Antoni kiedyś na początku drogi seminaryjnej, kiedy był jeszcze ogród i chodnik, gdzie można było chodzić w czasie rekreacji, tak mnie wziął na bok i mówi, wiesz co, ja to czuję, że będę miał do spełnienia taką i taką misję. Nie będę mówił jaką, bo to już niech pozostanie między Panem Bogiem i nim, ale wiem, że był niezwykle zaangażowany i jeśli coś obiecywał, jeśli coś mówił, to miał to zawsze przemyślane. To nie chodzi o jakąś laurkę wystawianą w tym słowie o świętej pamięci księdzu Antoniemu, ale wiem, że rodzina była z nim, a on z nią bardzo zżytą formacją. -wspominał kaznodzieja.
- Często mówił jako starszy, kiedy musiał pracować dla utrzymania poniekąd rodziny, kiedy pracował jako optyk, robiąc okulary, był w to wszystko bardzo mocno zaangażowany i mogę dzisiaj w pełni dać świadectwo, w dobrych zawodach wystąpił, wiarę ustrzegł i tak dobiegł do mety, a meta to 73 lata i jeden dzień jego życia, bo obchodził im urodziny 7 marca, a zmarł 8. 44. rok kapłaństwa, 43 lata był na każdym naszym kursowym zjeździe. Nawet w ostatnim styczniu, ostatniego dnia stycznia, dokładnie 30, ksiądz dyrektor zawiózł go na wózku samochodem do Bratoszewic, gdzie wspólnie stanęliśmy przy ołtarzu, a on i jeszcze jeden kolega, już niestety bez możliwości chodzenia, byli z nami cały czas. Oto świadectwo kapłana, który nie zamknął się w murach domu księży emerytów, który był otwarty na wszystko, co się do niego mówiło, chociaż może nie zawsze potrafił temu podołać. - zaznaczył duchowny.

Śp. ks. Antoni Cygora odszedł do Pana w niedziele 8 marca br., w 74 roku życia i 44 roku kapłaństwa.

Uroczystości pogrzebowe rozpoczną się Mszą świętą sprawowaną w Kaplicy Cmentarza rzymskokatolickiego w Piotrkowie Trybunalskim w piątek 13 marca o godz. 13.00, po niej nastąpi złożenie ciała zmarłego Księdza do rodzinnego grobu (ul. Cmentarna 10).

