W przeddzień Uroczystości Objawienia Pańskiego, po miesiącach ciężkiej i wyniszczającej choroby, zmarł Ksiądz Benedykt Węglewski proboszcz parafii Św. Andrzeja Boboli w Łodzi-Nowosolnej. 8 stycznia o godzinie 19.30 została odprawiona koncelebrowana Msza Święta żałobna, której przewodniczył Ksiądz Biskup Piotr Kleszcz.
Trumna z ciałem księdza proboszcza Benedykta przyjechała do parafii tuż po godzinie 18. Księża, rodzina, parafianie oraz przyjaciele księdza zgromadzili się licznie wokół swojego pasterza, by wspólnie modlić się dla Niego o dar Nieba, najpierw w modlitwie różańcowej, potem koronką do Bożego Miłosierdzia, a na końcu przy Eucharystycznym stole przyjmując Komunię Świętą w Jego intencji.

Homilię do zgromadzonych żałobników wygłosił ks. Stefan Magiera, kolega kursowy księdza Benedykta, który w swoim słowie skierowanym do wiernych podkreślał, że po księdza proboszcza przyszedł Anioł Śmierci, ale nie po to by zginął, ale by żył na wieki.
Bóg przemawia przez każdego człowieka. Co chciał nam przekazać przez księdza Benedykta? – mówił ksiądz Magiera. Przez jego życie chciał nam pokazać jak ważna jest rodzina, bo miał wspaniałą relację z rodzicami już jako kleryk. Zawsze o rodziców dbał i zawsze ich szanował. Ksiądz Benedykt, nasz Benio był bardzo wrażliwy i otwarty na drugiego człowieka, współczujący i nigdy nie uskarżający się na swój, choć momentami bardzo naznaczony cierpieniem los.
Ksiądz Benedykt Węglewski był człowiekiem bardzo pracowitym i zaangażowanym. Był na wielu wikariatach, był pomocnikiem księdza ekonoma w kurii, był również proboszczem w parafii w Kołacinku. 15 lat pełnił posługę proboszcza parafii w Nowosolnej. Był kapłanem zawsze przygotowanym i przeżywającym to w czym uczestniczył. Sprawy Boże zawsze były dla Niego najważniejsze. - opowiadał o księdzu Węglewskim ksiądz Stefan.

Stojąc dziś przy trumnie księdza Benedykta wszyscy robimy sobie rachunek sumienia ze swojej pracowitości i ze swojej relacji z Bogiem. Nasz ksiądz Benedykt chce nam też dzisiaj powiedzieć, że potrzeba nam wierności modlitwie i nie usprawiedliwiajcie uciekania od spotkania z Bogiem. Dusze sprawiedliwych są w ręku Boga- pamiętajmy o tym- mówił ksiądz Magiera. Pamiętajmy, że to Jezus jest zmartwychwstaniem i życiem, a kto w Niego wierzy nie umrze na wieki i niech to będzie dziś lekcja dla nas- to jest w naszej wierze najpiękniejsze-że nikt z nas nie opuszcza nas na zawsze. Bo wszyscy spotkamy się w Domu Ojca w Niebie. I o to dziś prośmy miłosiernego Boga.
Mszy Świętej przewodniczył ksiądz biskup Piotr Kleszcz, który udzielił księdzu Benedyktowi ostatniego sakramentu pokuty i namaszczenia chorych. Jak podkreślał poruszające było to jego ostatnie spotkanie i bardzo budująca i cenna jest postawa parafian, którzy bardzo licznie przystąpili Komunii Świętej w intencji swojego pasterza. To poruszające jak wielu z Was ma w swoich modlitwach księdza proboszcza.
Na zakończenie uroczystości słowa pożegnania wygłosił ksiądz Damian Czerwiński- od listopada posługujący w parafii, kleryk Wojtek Urbański oraz przedstawiciele wielu grup parafialnych. Wszyscy wyrażali ogrom wdzięczności za dar kapłaństwa księdza Benedykta i jego pełną życzliwości postawę życiową.

