- Chrześcijaństwo nie jest ideologią, którą się głosi, nie jest doktryną, którą się uprawia, nie jest światopoglądem, który się wyznaje. Chrześcijaństwo jest rzeczywistością, Bożą rzeczywistością, którą się żyje na co dzień. Chrześcijaństwo jest w swojej istocie nowym życiem w Chrystusie! – tłumaczył abp Władysław Ziółek.

Dziś wieczorem w kościele pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Łodzi liturgii stacyjnej przewodniczył i kazanie wygłosił arcybiskup Władysław Ziółek, emerytowany metropolita łódzki.
- Ewangelia Chrystusa nie jest tylko jakimś systemem moralnym, zbiorem pewnych prawd do ewentualnego przyjęcia. - wyjaśniał arcybiskup senior. - Ewangelia to żywe słowo Boga skierowane do człowieka. To fundament chrześcijańskiego życia. Trzeba zatem zdecydowanie powiedzieć, że chrześcijaństwo nie jest ideologią, którą się głosi, nie jest doktryną, którą się uprawia, nie jest światopoglądem, który się wyznaje. Chrześcijaństwo jest rzeczywistością, Bożą rzeczywistością, którą się żyje na co dzień. Chrześcijaństwo jest w swojej istocie nowym życiem w Chrystusie. Rozpoczyna się ono od chrztu, który jest naszym wejściem w śmierć Chrystusa, aby razem z Nim żyć. Chrześcijaństwo prawdziwe jest więc oparte na żywej, osobistej więzi z Chrystusem, żyjącym Panem i Zbawicielem. Tylko tak rozumiana i przeżywana więź jako bliskość z Chrystusem czyni nas chrześcijanami i chroni przed religijną obłudą, przed tym, co jest tylko czymś formalnym i zewnętrznym, czymś, co jest tylko na pokaz. Więź z Osobą Jezusa, doświadczenie Jego bliskości nadaje życiu nową perspektywę, a tym samym decydujące ukierunkowanie przemienia człowieka czyni go nowym stworzeniem. - podkreślił hierarcha.

Nawiązując do słów dzisiejszej Ewangelii metropolita łódzki mówił - Pan Jezus powie, czyńcie i zachowujcie wszystko, co Wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Nie sądźmy jednak, że ostrzeżenie przed obłudą faryzeuszy miało znaczenie tylko w czasach Pana Jezusa. Odnosi się ono także do nas, bo i nam zagraża niekiedy życiowa postawa faryzejska. Powiedział ktoś, że postać faryzeusza stała się nieśmiertelna. Odradza się ona wciąż w każdym z nas. Dlatego czas Wielkiego Postu jest nam dany po to, abyśmy poważnie spojrzeli na nasze chrześcijańskie życie w tym codziennym wydaniu i próbowali rozeznać, czy nie ma w nas może braku spójności myśli, słów i czynów, niekonsekwencji w tym, co przyrzekliśmy Bogu na Chrzcie Świętym, braku równowagi między wiarą a życiem, oddzielenia w sfery zewnętrznej od wewnętrznej, separacji serca od moralności i prawa. Czy składając Bogu ofiarę, nie pomijamy czasem sprawiedliwości, miłości i miłosierdzia wobec naszych braci i naszych sióstr? - pytał kaznodzieja.

Kończąc homilię duchowny powiedział - trzeba to dobro sobie pomnażać, rozwijać, tym dobrem dzielić się z innymi, z którymi żyje się na co dzień i razem z nimi tworzyć nowy, lepszy, bardziej ludzki i bardziej Boży świat. Ale przy takim rozpoznawaniu prawdy o sobie, nie możemy nie widzieć naszych słabości, naszych grzechów, naszych niedostatków w zakresie wiary i moralnej podstawy. Jeśli w sumieniu czujemy, że przytłacza nas ciężar naszych win, zwróćmy się z ufnością ku Bogu, który dziś, jak słyszeliśmy w pierwszym czytaniu, mówi do nas ustami proroka. Choćby wasze grzechy były jak szkarłat, jak śnieg wybieleją, choćby były czerwone jak purpura, staną się białe jak wełna. - zakończył.

W dniu jutrzejszym Wielkopostnym Kościołem Stacyjnym będzie kościół pw. Świętego Alberta Chmielowskiego na osiedlu Widzew - Wschód, a liturgię stacyjną będzie celebrował bp Ireneusz Pękalski - biskup emeryt.
