Autor: Piotr Drzewiecki
Wyświetleń: 6888
Abp Galbas: „Ja daje moje pół, ty dajesz swoje pół i jest nasza całość – współpraca!”
Udostępnij

- Święty Wincenty Pallotti nie umiał żyć bez jednego – bez współpracy ze świeckimi, których traktował na równi. Dostrzegał w nich podobieństwo w jedności i powołaniu! – mówił metropolita warszawski arcybiskup Adrian Galbas, który przewodniczył Mszy św. odpustowej w parafii pallotyńskiej w Łodzi.

W liturgiczne wspomnienie św. Wincentego Pallotiego  założyciela Ojców Pallotynów, wspólnota parafii św. Wincentego Pallottiego w Łodzi przeżywała odpust ku czci swojego patrona. Poprzedziło je Triduum o św. Wincentym, które poprowadził ks. dr Jan Jędraszek SAC. Metropolitę warszawskiego w Sanktuarium Świętości Życia powitał ks. Andrzej Lemański SAC, proboszcz, prosząc o modlitwę w intencji całej wspólnoty parafialnej. W homilii abp Adrian Galbas odniósł się m.in. do Listu św. Pawła do Koryntian. - W kościele są i prorocy i nauczyciele, dziś byśmy powiedzieli, że są biskupi, i księża, ale są także ludzie świeccy, których jest najwięcej. Nie można powiedzieć, że ktoś jest ważniejszy, każdy ma taką samą godność. I każdy w Kościele ma takie samo wspólne powołanie, powołanie do świętości które dostaliśmy przed założeniem świata. Święty Paweł mówi, że to wszystko nie miałoby sensu, jeśliby nie było ożywiane przez miłość. Miłość jest jak dusza w Kościele, nadaje sensu wszystkiemu. Święty Paweł opowiada jaka ona jest … ona jest najważniejsza, ona jest stała, wszystko przeminie. Nawet wiara w życiu wiecznym nie będzie nam potrzebna, ale miłość zostanie wieczna. Paweł pisze list do Koryntian i mówi, że wszystko przeminie, jeśli nie ma miłości. O miłości mówi także prorok Izajasz, mówi o miłości bardzo praktycznej. Jeśli podasz kubek spragnionego, nagiego przyodziejesz nie będziesz obracał się od współziomków… To nie tylko ci, których obdarowujesz na tym zyskają, ale zyskasz i Ty sam. Wtedy twoja ciemność stanie się południem, w tobie będzie nagle więcej światła, będzie więcej jasności i przejrzystości. Rdzeniem miłości jest dawanie – podkreślał abp Galbas w homilii.

W dalszej części homilii metropolita warszawski odniósł się do ewangelicznej postaci miłości w życiu  św. Wincentego Pallottiego.  - To wszystko dostajemy właśnie w dzień świętego Wincentego. Dlaczego? Bo w Jego życiu i posługiwaniu najważniejsza była miłość. Mówiąc o nim często podkreślamy to co on zrobił: spowiednik, rekolekcjonista, rektor kościoła, kaznodzieja itd. Ciągle w jego życiu jest jakaś aktywność, jakieś działanie.  Ale to nie jest najważniejsze - nie z powodu swojego aktywizmu został świętym. On to wszytko robił z miłości. Tego ludziom zabrakło, nie pracoholizmu, ale miłości (…) Wincenty doświadczył tego jak bardzo jest kochany nieskończoną miłosierną miłością Boga. Im bardziej będziemy misjonarzami, tym bardziej będziemy kochać. Czy to jest moje chrześcijaństwo oparte na tym doświadczeniu - czy jestem kochany nieskończoną miłością Boga? Bóg mnie kocha nieskończoną miłością (…) Umieramy, ale to co się liczy to jest miłość, która jest przepustką do lepszego świata. On nie jest w układzie z Schengen, tam potrzebna jest przepustka z miłości. Pallotti nie umiał żyć bez jednego – bez współpracy ze świeckimi, których traktował na równi. Dostrzegał w nich podobieństwo w jedności i powołaniu. Mówił „dobro, które czynimy razem, jest długotrwałe”. Ja daje moje pół, ty dajesz swoje pół i jest nasza całość – współpraca! – zakończył abp Adrian Galbas.

Na zakończenie Mszy św. wierni mieli możliwość adoracji relikwii św. Wincentego poprzez ich ucałowanie.

Udostępnij