Autor:
Wyświetleń: 1119
Serce Łodzi odlane
Udostępnij

Polscy ludwisarze mają zasady - dzwony odlewają tylko w piątki, w dzień Męki Pańskiej. Trzymają się też ściśle wypracowanych od pokoleń reguł. "Robię to tak, jak robił mój ojciec. Pierwsze dzwony, w latach 70. minionego wieku, odlewałem pod jego okiem. Nic w technologii nie zmieniłem" - mówi Zbigniew Felczyński, którego rodzinna firma zajmuje się ludwisarstwem od 200 lat.
Po kilkumiesięcznych przygotowaniach, które były konieczne, żeby nowe serce Łodzi w dobry sposób nawiązywało do legendarnego "Zygmunta", w noc z czwartku na piątek śląska ludwisarnia Felczyńskich w Taciszowie pod Gliwicami była gotowa do odlewu. Przy potężnym, kilkumetrowym piecu leżały tony miedzi i cyny. Do środka wrzucane były drewniane bale opałowe i koks. Około godz. 2.00 rozpoczęło się topienie metali. "Robimy to w nocy, bo wtedy na zewnątrz są najlepsze warunki ciśnieniowe i temperaturowe. Gdyby szczyt pieca był rozgrzany, nie moglibyśmy rozgrzać surówki do odpowiedniej temperatury" - wyjaśnia Felczyński. Do przetopienia były trzy tony miedzi i cyny.
W uzupełnianiu wsadu, poza etatowymi ludwisarzami, wzięli udział także inicjatorzy przywrócenia katedralnego dzwonu - proboszcz parafii ks. Ireneusz Kulesza, szef Narodowego Centrum Kultury, Krzysztof Dudek i Jacek Grudzień, dziennikarz telewizyjny. "To wzruszająca chwila. Nie tylko jesteśmy świadkami wytapiania nowego dzwonu, nawiązującego do przedwojennego Zygmunta. Przed chwilą wrzuciłem do pieca fragmenty tamtego Serca Łodzi, przechowane przez pokolenia przez łódzkich ludwisarzy, odlali je w łódzkiej fabryce Józefa Johna" - mówi ks. Kulesza.
Nowy dzwon nawiązuje do "Zygmunta" - ma podobne ornamenty (skopiowany jest m.in. wizerunek Matki Boskiej Jasnogórskiej i herb Łodzi), uzupełnione o symbolikę związaną z Bożym Miłosierdziem, papieżem Janem Pawłem II oraz herbem archidiecezji, województwa i abpa Władysława Ziółka. Całość opleciona jest różańcem. Projekt wyszedł spod ręki łódzkich artystów, państwa Krystyny i Bogusława Solskich. "Będzie brzmieć w tonacji cis" - zapowiada proboszcz parafii katedralnej.
Po niemal dwóch godzinach wytapiania wsadu ks. Ireneusz Kulesza odmówił z ludwisarzami i zebranymi w pracowni ludźmi modlitwę w intencji dobrej pracy. Zaraz potem rozpoczął się odlew dzwonu. Rozgrzana niemal do białości surówka wypłynęła do wąskiego kanału, który wcześniej rozgrzewany był węglem drzewnym. Gdy kanał wypełnił się po brzegi (a nawet nieco przepełnił), otworzone zostały wloty do zakopanego w ziemi wzorca. Jego wypełnianie trwało tylko kilka minut. "Teraz musimy poczekać do środy, wtedy zaczniemy odkopywać dzwon. W przypadku mniejszych dzwonów robimy to już w poniedziałek" - mówi jeden z ludwisarzy. "Odlany dzwon schowany jest w ziemi, żeby powoli stygł. Gdyby oddawał ciepło intensywniej, jego żywot byłby krótki, mógłby nawet pęknąć na kawałeczki zaraz po wystygnięciu. Ale w naszej pracowni takie rzeczy zdarzyły się może kilka razy" - uspokaja Felczyński.
Po wykopaniu dzwonu konieczne będą jeszcze prace "upiększające". "Trzeba zeszlifować niepotrzebne fragmenty, może się też okazać konieczne dostrojenie dzwonu" - opisuje ludwisarz. Przed wiekami instrumentem strojącym było ucho ludwisarza - teraz zaprzągnięta jest do tego elektronika.
"Serce Łodzi" zawiśnie na katedralnej wieży już 18 września, w trakcie uroczystości odpustowych. Wcześniej jednak zmieniony zostanie system poruszający dzwony. Niebawem będzie też wiadomo, w jakich okolicznościach odzywać się będzie nowy dzwon.

Udostępnij
Galeria zdjęć