O Ruchu Spotkań Małżeńskich portalowi Archidiecezji Łódzkiej opowiadają Irena i Jerzy Grzybowscy - pomysłodawcy i założyciele kościelnego ruchu dla małżonków sakramentalnych i niesakramentalnych.
- Spotkania Małżeńskie są dziś międzynarodowym stowarzyszeniem kościelnym. Jak narodził się pomysł, który stał się początkiem tej historii?
Irena Grzybowska: To było jesienią 1977 roku. Zadzwonił do nas serdeczny przyjaciel, jeszcze z czasów mojego dzieciństwa, i powiedział, że odbył się pierwszy, eksperymentalny weekend dla małżeństw. Zaproponował, żebyśmy pojechali na następny. Pojechaliśmy. Ten weekend całkowicie zmienił nasze spojrzenie na małżeństwo. Otworzył przed nami nowe możliwości patrzenia na siebie, słuchania się i wzajemnego rozumienia. Później okazało się, że nie ma komu dalej prowadzić tych spotkań. W ten sposób zaczęliśmy je kontynuować.
Jerzy Grzybowski: Z czasem rozwijaliśmy program i zapraszaliśmy kolejne pary. Początkowo byli to nasi znajomi i znajomi znajomych. Spotkania odbywały się w Laskach pod Warszawą. Później zaczęły przyjeżdżać osoby z innych miast Polski. Dla wielu z nich było to doświadczenie, które całkowicie zmieniało ich życie. Zaczęli mówić: „Trzeba, żeby takie spotkania były również u nas” – w Łodzi, Szczecinie, Toruniu, Krakowie czy Wrocławiu. Z naszą inspiracją i pomocą zaczęły powstawać kolejne ośrodki.
Irena Grzybowska: Później nawiązaliśmy kontakty z parami z Rosji, a następnie z Ukrainy. Oni również po doświadczeniu Spotkań Małżeńskich chcieli tworzyć takie miejsca u siebie. W ten sposób dzieło zaczęło przekraczać granice Polski.
- Momentem przełomowym było chyba także formalne uznanie Spotkań Małżeńskich przez Kościół.
Jerzy Grzybowski: Tak. W Roku Jubileuszowym 2000 byliśmy w Rzymie. Po audiencji ogólnej przyszedł mi do głowy pomysł, żeby zadzwonić do ówczesnej Papieskiej Rady ds. Świeckich i zapytać, czy bp Stanisław Ryłko mógłby nas przyjąć. Przyjął nas i zainspirował do rozpoczęcia procedury zatwierdzenia statutu. Przygotowaliśmy odpowiednie dokumenty i cała procedura zakończyła się zatwierdzeniem Spotkań Małżeńskich jako stowarzyszenia kościelnego.
- Jednak za formalnym statusem organizacji stoją przede wszystkim konkretni ludzie i ich historie. Jakie owoce Spotkań Małżeńskich są dla Państwa najważniejsze?
Irena Grzybowska: Najważniejsi są uczestnicy – małżeństwa, które bardzo często przeżyły nawrócenie do swojej miłości, a także nawrócenie do Pana Boga. Zdarzało się, że po wielu latach nieuczestniczenia w Mszy świętej, będąc daleko od Boga i Kościoła, wracali do wiary.
Jerzy Grzybowski: Wielkim owocem jest także to, że wiele małżeństw zostało uratowanych przed rozwodem. To jest chyba jedna z najważniejszych rzeczy, dla których chcemy, aby Spotkania Małżeńskie nadal się rozwijały.
- Można więc powiedzieć, że Spotkania Małżeńskie są Państwa „dzieckiem”, które przez lata nie tylko rosło, ale zaczęło żyć własnym życiem?
Irena Grzybowska: Tak, ale powiedziałabym coś jeszcze. To dziecko Pana Boga. To bardzo ważne rozróżnienie. My sami przecież cały czas pracujemy nad naszym dialogiem, nad tym, żeby być dobrym małżeństwem i żeby robić coś dobrego nie tylko we własnym domu, ale także dla innych.
Jerzy Grzybowski: I wielkim szczęściem jest życie wśród przyjaciół. To, że mamy tylu przyjaciół – animatorów Spotkań Małżeńskich – jest nieprzecenionym darem Pana Boga.
Irena Grzybowska: Przez Spotkania Małżeńskie przewinęły się już dziesiątki tysięcy uczestników. To nie tylko małżeństwa. Są również Wieczory dla Zakochanych, czyli przygotowanie do sakramentu małżeństwa metodą dialogu. Jest także osobna gałąź Spotkań Małżeńskich dla związków niesakramentalnych.
- Jak powstają tematy, które są podejmowane podczas spotkań? Czy wynikają przede wszystkim z Państwa własnego doświadczenia małżeńskiego?
Jerzy Grzybowski: I tak, i nie. Oczywiście czerpiemy z własnego doświadczenia, ale równocześnie są sprawy, których my sami nie przeżywamy, a które są niezwykle ważne dla innych małżeństw. Po podstawowym programie pytamy uczestników, o czym chcieliby rozmawiać, szczególnie podczas spotkań formacyjnych. I wtedy pojawiają się tematy, które dla nas mogą być zupełnie nowe, a dla nich bardzo ważne.
- Co Spotkania Małżeńskie dały Państwu osobiście?
Irena Grzybowska: Jesteśmy razem i jesteśmy w stanie się porozumieć. Jesteśmy w stanie się zrozumieć i zaakceptować. To jest niezwykły dar Boga, ale również efekt naszej ciężkiej pracy.
-Czy więc również Państwo czerpią coś ze spotkań, które prowadzą dla innych?
Jerzy Grzybowski: Zdecydowanie tak. To jest harmonia dawania i brania. Czasami im więcej człowiek komuś daje, tym więcej sam otrzymuje. I na każdym spotkaniu mamy takie doświadczenie.
- Spotkania Małżeńskie kojarzą się przede wszystkim z małżeństwami sakramentalnymi. Co powinno zrobić małżeństwo, które chciałoby wziąć udział w takim spotkaniu?
Irena Grzybowska: Wystarczy wejść na stronę www.spotkaniamalzenskie.pl. Tam znajdują się wszystkie potrzebne informacje dotyczące spotkań i możliwości uczestnictwa.
- A co z małżeństwami niesakramentalnymi? Wiele osób mówi dziś, że nie ma dla nich miejsca w Kościele, czy to prawda?
Jerzy Grzybowski: Spotkania Małżeńskie są również dla nich. Mamy specjalny program przeznaczony dla małżeństw niesakramentalnych, w tym dla osób żyjących w powtórnych związkach po rozwodzie. Jest to osobny program.
Irena Grzybowska: Z naszego doświadczenia wynika, że niewiele takich par chce być w Kościele. A my bardzo serdecznie je zapraszamy.
Jerzy Grzybowski: Chcemy pokazać drogę, którą można przyjąć. To są także pary poszukujące, często osoby, które są daleko od Kościoła, ale szukają odpowiedzi i chcą coś zmienić w swoim życiu.
- Jednym z najczęściej powtarzających się słów, kiedy mówimy o Spotkaniach Małżeńskich, jest „dialog”. Czym właściwie jest ten dialog?
Irena Grzybowska: Dialog i jeszcze raz dialog. Ale nie chodzi o taki dialog, w którym tylko wymieniamy opinie, myśli czy standardowe komunikaty.
Jerzy Grzybowski: Chodzi o głębokie przeżycie. O nowe spojrzenie na swoją więź – najpierw z samym sobą, następnie z drugim, najbliższym człowiekiem, z Panem Bogiem i w Kościele.
Irena Grzybowska: To także otwartość na drugiego człowieka. Umiejętność spojrzenia na niego na nowo. To jest coś niezwykle ważnego.
- Czyli Spotkania Małżeńskie uczą przede wszystkim słuchać i spotkać się z drugim człowiekiem?
Jerzy Grzybowski: Tak. Bo prawdziwe spotkanie zaczyna się wtedy, kiedy człowiek przestaje jedynie mówić, a zaczyna naprawdę słuchać. Wtedy może zobaczyć drugiego człowieka na nowo.
- Dziękuję Państwu za rozmowę.
Irena i Jerzy Grzybowscy: Szczęść Boże!
