Ingres kardynała KrajewskiegoIngres kardynała Krajewskiego
Autor: ks. Paweł Kłys
Wyświetleń: 177
Bp Marczak podczas liturgii stacyjnej: a jeśli Łazarzem spoczywającym w grobie, który umarł, jesteśmy my?
Udostępnij

- A jeśli Łazarzem spoczywającym w grobie, który umarł, a Jezus przychodzi, żeby go powołać do życia, jest to jego przyjaciel, który go kocha jesteśmy my? To jest pytanie, czy my postrzegamy siebie jako tych, którzy potrzebują Jezusa? To znaczy, że leżymy w grobach i jesteśmy prawie jak umarli.– mówił podczas liturgii stacyjnej bp Marek Marczak.

W świątyni pw. świętej Teresy od Dzieciątka Jezus, która stała się już kolejnym Wielkopostnym Kościele Stacyjnym, liturgii Mszy świętej przewodniczył biskup Marek Marczak – biskup pomocniczy Archidiecezji Łódzkiej.

Podczas homilii biskup odwołał się do fragmentu Ewangelii o wskrzeszeniu Łazarza i powiedział - Kiedy myślimy o tej sytuacji, to być może sami doświadczyliśmy tego, albo słyszeliśmy o tym, jak inni doświadczali takiej sytuacji, kiedy wołamy o pomoc do Boga, bo choruje ktoś z naszych bliskich i którego Jezus miłuje, bo Pan Jezus kocha każdego z nas, zresztą oddał za każdego z nas swoje życie, więc Jego miłość jest do każdego z nas ogromna. Zatem miłuje tego, który choruje, ale nie wybiera się, żeby go uzdrowić. Kiedy po swoim zmartwychwstaniu Pan Jezus pojawił się u swoich apostołów, mimo drzwi zamkniętych nie był oczekiwany. Nie spodziewali się Go, a przyszedł mimo drzwi zamkniętych. Tutaj jest proszony, wołany o pomoc i nie przychodzi. - zauważył duchowny.

- Pan Bóg wybiera czas, kiedy do nas przychodzi i  niestety dla nas, a może na szczęście dla nas, przychodzi nie wtedy, kiedy my Go wołamy i chcemy Go, żeby nam załatwił coś, tylko wtedy, kiedy ma się w nas przez tę sytuację objawić chwała Boża. To jest bardzo trudne, żeby tak wyobrażać sobie działanie Pana Jezusa. Bo my bardzo lubimy Boga takiego, jak Go sobie wyobrażamy. -tłumaczył duszpasterz.

- A jeśli Łazarzem spoczywającym w grobie, który umarł, a Jezus przychodzi, żeby go powołać do życia, jest to jego przyjaciel, który go kocha jesteśmy my? To jest pytanie, czy my postrzegamy siebie jako tych, którzy potrzebują Jezusa? To znaczy, że leżymy w grobach i jesteśmy prawie jak umarli. Chociaż Pan Jezus w dzisiejszej Ewangelii mówi, że On nie umarł tylko śpi. No to powiedzmy, że nie jesteśmy umarli, ale śpimy. Ja myślę, że są takie symptomy tego, a powinniśmy przynajmniej wziąć pod uwagę, że możemy być tacy śpiący w grobach. Jeśli myślimy sobie, że Pana Boga jesteśmy w stanie naszą modlitwą do czegoś przekonać i my wiemy lepiej, co powinienem w naszym życiu zrobić? Jeśli myślimy, że wszystko jest w naszych rękach, także w życiu duchowym, nawróceniu? Jeśli myślimy, że to w naszych rękach jest nasze życie religijne, ale także życie duchowe, religijne naszych bliźnich? Jeśli myślimy, że to inni są umarli i leżą w grobach albo śpią, a my jesteśmy tylko po to, żeby do nich przyprowadzić Jezusa, a sami chodzimy? Jeśli Jezus nie jest dla nas prawdziwym zbawicielem i odkupicielem, tylko dobrym wujkiem do spełniania naszych potrzeb? - pytał kaznodzieja.

Kończąc homilię duchowny powiedział - myślę, że ta kolejna już Niedziela Wielkiego Postu, która przed nami, którą rozpoczynamy tą Eucharystią, jest właśnie po to, żeby być może nas trochę wybudzić z letargu takiej pewności religijnej, co do nas samych i co do innych. - zakończył hierarcha.

Parafia p.w. św. Teresy od Dzieciątka Jezus, która powstała w 1928 roku, prowadzona jest od samego początku przez księży Salezjanów, którzy obok duszpasterstwa parafialnego, zajmują się też duszpasterstwem akademickim, wśród studentów z pobliskiego kampusu Uniwersytetu Łódzkiego.

Udostępnij
Galeria zdjęć