Autor:
Wyświetleń: 1258
Radość z integracji- kolonie w Dąbkach
Udostępnij

Wspaniale przygotowana kadra, która na co dzień pracuje z dziećmi niesłyszącymi zadbała o to, by dzieci miały wypełniony i aktywnie zorganizowany każdy dzień. Były wycieczki m.in: do Aquaparku i rejs statkiem po morzu. Było plażowanie, kąpiele i zabawy w basenach w ośrodku, ogniska, animacje, zajęcia plastyczne, wybory miss i mistera kolonii, dyskoteki i obowiązkowe pasowanie na kolonistę dla dzieci, które na koloniach były po raz pierwszy. Najważniejsze było to, że wszystko dzieciom sprawiało ogromną radość.

Kolonie miały charakter integracyjny. Dzieci słyszące i niesłyszące bawiły się i wypoczywały razem. I co najważniejsze udało im się przełamać wszelkie bariery z porozumiewaniem. Dzieci chętnie uczyły się języka migowego i wspólnie uczyły się komunikować ze sobą. To bardzo ważne, bo dzieci niesłyszące często zamykają się na świat ludzi słyszących i ciężko jest do nich dotrzeć. Dzieci słyszące uczyły się tolerancji i zrozumienia dla innego rodzaju komunikacji. Wszystkim pomogło to w zrozumieniu, że choć jesteśmy różni to możemy funkcjonować razem, w grupie i świetnie się bawić.

„Dla nas bardzo ważne było to, żeby skasować tę barierę między dziećmi niepełnosprawnymi i pełnosprawnymi. I to się tu udało. One nabrały tej odwagi, pewności siebie, że nie są wcale inne, że są takie same jak my. Wspaniałe było to, że we wszystkich imprezach chętnie chciały brać udział i wszędzie we wszystkim uczestniczyły razem i dzieci słyszące i niesłyszące. ”- mówi Jerzy Pintera, kierownik kolonii.

„Dzieci słyszące często żyją w takiej nieświadomości, że są dzieci, osoby, które nie słyszą. Na tych koloniach one uczą się odkrywać ten świat w ciszy i docierać do niego. One tutaj uczą się zachowań, gestów, mimiki, emocji osób niesłyszących. To wiele im da na przyszłość. Także tu jedni uczą się od drugich i chyba to jest najbardziej cenne na takich wyjazdach.”- mówi Piotr Tylak, wychowawca.

W tym roku na kolonii dzieci naprawdę bardzo się zintegrowały i stworzyły zgrany zespół. Dzięki temu odczuwało się rodzinną atmosferę, ciepło, radość i zadowolenie zarówno wśród dzieci jak i wychowawców.

Na koloniach od małego wychowywała się z rodzicami, którzy od lat pomagają dzieciom jako opiekunowie, Małgosia Pintera. Teraz zna już język migowy, ukończyła specjalne kursy i sama jest już wychowawcą, za którą dzieci przepadają i nie odstępują jej na krok. „Atmosfera w tym roku jest bardzo pozytywna. Dzieci włączają się we wszystkie zabawy, które im organizujemy. To nas ładuje niesamowitą energią i optymizmem, że to co robimy ma sens. Dla mnie to już naturalne, że tak spędzam wakacje i nie zamieniłabym tego na inny wypoczynek. Te kolonie to mnóstwo wrażeń i emocji, które i dzieci i my zabierzemy ze sobą do domów.”

Te kolonie to czasami jedyna możliwość wypoczynku i wyjazdu dla wielu z tych dzieci. Ich wdzięczny uśmiech rekompensował cały związany z tak dużym przedsięwzięciem trud. Pokazywał, że dla nich warto się poświęcać i angażować. Cała kadra, zarówno kierownicy kolonii jak i wychowawcy, poświęcili swój wolny, wakacyjny czas nieodpłatnie, by zorganizować dzieciom, najlepiej jak tylko potrafią, letni wypoczynek nad morzem.

Od 3 do 16 sierpnia w ośrodku wypoczynkowym Horyzont w Dąbkach trwać będzie kolejny turnus kolonii. Tym razem letni wypoczynek będzie zorganizowany dla dzieci niewidomych i niedowidzących.

Udostępnij