- Matka Teresa nie potrzebowała nic pisać. Ona była Ewangelią. Ona Ewangelię wprowadzała w życie. – mówił kard. Konrad Krajewski podczas Mszy świętej sprawowanej w domu Sióstr Misjonarek Miłości w Łodzi. Eucharystia, której przewodniczył metropolita łódzki, była sprawowana w intencji sióstr oraz ich podopiecznych w drugim dniu odpustu ku czci św. Teresy z Kalkuty.

W pierwszą niedzielę września w domu łódzkiej wspólnoty Misjonarek Miłości zgromadziły się siostry, ich podopieczni, kapłani oraz osoby związane z posługą wspólnoty. Mszy świętej przewodniczył kard. Konrad Krajewski, metropolita łódzki.

W homilii kardynał zwrócił uwagę na trzy zasadnicze tematy obecne w niedzielnej Ewangelii: upomnienie braterskie, sakrament pokuty oraz tajemnicę Kościoła. Jak zauważył, trudno byłoby znaleźć lepszy fragment Ewangelii na wspomnienie św. Teresy z Kalkuty.
Mówiąc o upomnieniu braterskim, kard. Krajewski podkreślił, że Jezus uczy chrześcijan odwagi spotkania z drugim człowiekiem i szczerego powiedzenia mu o wyrządzonej krzywdzie. – Jeżeli ktoś wyrządzi ci krzywdę, to nie chodź i nie opowiadaj po całym świecie, nie pisz do gazet, nie mów za plecami, tylko miej odwagę powiedzieć mu w oczy: „skrzywdziłeś mnie” – mówił. Jak zaznaczył, tylko taka postawa daje szansę na naprawę, przebaczenie i przemianę.

Drugim ważnym tematem homilii była spowiedź i Boże miłosierdzie. Kardynał przypomniał słowa Chrystusa o związywaniu i rozwiązywaniu, wskazujące na władzę Kościoła w sprawowaniu sakramentu pojednania.

W dalszej części homilii kard. Krajewski podzielił się osobistym świadectwem spotkania ze św. Teresą z Kalkuty. – W swoim życiu dotykałem się dwóch osób, które są dzisiaj ogłoszone świętymi. Wśród nich pierwszą osobą, której dotykałem się, była Matka Teresa – wspominał.

Z uśmiechem opowiadał o jej niewielkim wzroście, podkreślając jednocześnie ogrom jej duchowej wielkości. Przypomniał także moment kanonizacji, kiedy zgromadzeni kardynałowie i papież wstali, aby oddać cześć nowej świętej. – Dotykałem się świętej, a święty nie jestem. Bo świętość to jest całkowite zaufanie Jezusowi – mówił kardynał. Dodał, że wiara jest cudem chodzenia po ciemku, a św. Teresa przez dziesięciolecia pozostała wierna Chrystusowi, mimo że nie doświadczała już takiej bliskości Boga, jakiej doświadczyła na początku swojej drogi.

Kard. Krajewski przypomniał również, że przygotowując w Watykanie uroczystości beatyfikacji i kanonizacji Matki Teresy, spotkał się z jej siostrami, które nie posiadały obszernych zapisków ani publikacji swojej założycielki. – Jak to nie macie? Bo to ona była Ewangelią. Ona nie potrzebowała nic pisać. Ona Ewangelię wprowadzała w życie – mówił.

Jak zauważył, św. Teresa najpierw długo trwała przed Najświętszym Sakramentem, a następnie wychodziła do ludzi, aby odnajdywać w nich Chrystusa. – Potem szła, by tego Jezusa dotknąć się w nas: w nas, którzy nie radzimy sobie ze sobą, nie radzimy sobie z naszymi uzależnieniami, którzy jesteśmy porzuceni, którzy jesteśmy zniszczeni przez grzech – mówił.

Kardynał podkreślił, że posługa Misjonarek Miłości nie ogranicza się do zapewnienia człowiekowi jedzenia czy ubrania. – Ona przywracała godność, miłość, ciepło ludzkie, pokój, radość z tego, co się ma. A to wszystko daje Chrystus. Ona dawała Chrystusa – powiedział.

Metropolita łódzki zwrócił uwagę, że największym „cudem” św. Teresy po jej śmierci jest to, że jej misja nadal trwa w tysiącach miejsc na świecie. Wspomniał, że podczas swoich wieloletnich podróży z papieżami spotykał domy Misjonarek Miłości w różnych częściach świata. – Matka Teresa nie jest tylko w dwóch miejscach dzisiaj. Jest w tysiącach miejsc poprzez swoje siostry – mówił.

Jak zaznaczył, siostry są obecne także w miejscach dotkniętych wojną, między innymi na Ukrainie, stając się znakiem nadziei i miłości.

Liturgia miała wyjątkowo rodzinny charakter. Czytania podczas Eucharystii przeczytali podopieczni Sióstr Misjonarek Miłości, natomiast śpiewy, psalm i alleluja wykonały same siostry.
Po modlitwie po Komunii św. s. Charles Marie, przełożona łódzkiej wspólnoty Misjonarek Miłości, podziękowała kard. Krajewskiemu za obecność, sprawowaną Eucharystię i skierowane do sióstr słowo. Wyraziła także wdzięczność obecnym kapłanom, diakonowi Adrianowi oraz podopiecznym wspólnoty.

Przed błogosławieństwem kard. Krajewski zwrócił się do zgromadzonych z nietypową prośbą. Zachęcił, aby w sposób szczególny uczcić św. Teresę, całując dłonie sióstr Misjonarek Miłości. – Jak chcecie dzisiaj uczcić naprawdę tę skromną, pokorną służebnicę Pańską, Matkę Teresę, to ucałujcie dłonie naszych sióstr. A one niech się nie bronią, bo to nie są wasze dłonie, tylko Matki Teresy. A jeśli Matki Teresy, to to są dłonie Pana Jezusa – powiedział.

Początki posługi Sióstr Misjonarek Miłości w Łodzi sięgają uroczystości Najświętszego Serca Pana Jezusa w 2003 roku. Obecnie w łódzkim domu mieszka siedem sióstr: trzy Polki, siostra z Białorusi, siostra z Indii, siostra z Malty oraz przełożona wspólnoty, s. Charles Marie z Francji.

Ich codzienna posługa jest kontynuacją charyzmatu św. Teresy z Kalkuty – obecności przy człowieku ubogim, samotnym, odrzuconym i potrzebującym, a przede wszystkim ukazywania mu miłości Chrystusa.

Na zakończenie kard. Krajewski przypomniał, że prawdziwa świętość zaczyna się wtedy, gdy człowiek pozwala Jezusowi działać przez siebie. – Świętym jest ten, który pozwala działać Jezusowi na świecie – zakończył.

