- To nie my się nawracamy w tym czasie - tak jak Mateusz w dzisiejszej Ewangelii. To Jezus nas nawraca - może nas nawrócić. Może swoim działaniem sprawić, że się zmienimy, bo to za Jego łaską się zmieniamy. Nie mocą naszych praktyk pokutnych się zmieniamy. - mówił bp Marczak.
Dziś w kościele pw. Najświętszej Eucharystii na łódzkim osiedlu Retkinia zakończył się pierwszy etap pielgrzymowania do Wielkopostnych Kościołów Stacyjnych Łodzi. Liturgii stacyjnej w sobotę po Popielcu przewodniczył biskup Marek Marczak - biskup pomocniczy Archidiecezji Łódzkiej i sekretarz generalny Konferencji Episkopatu Polski.

W homilii bp Marczak przypomniał, że - Wielki Post to jest czas, w którym my jako ludzie, chrześcijanie, katolicy, jesteśmy przez Kościół wezwani do podejmowania rozmaitych dzieł pokutnych - modlitwy, postu, jałmużny. W naszej polskiej tradycji to jest także czas, w którym jest bardzo dużo okazji do tego, by we wspólnocie przeżywać ten czas - droga krzyżowa, gorzkie żale, rekolekcje, przygotowanie do spowiedzi. Wielu ludzi w tym czasie szuka jakiejś lektury, która mogłaby im trochę w domu towarzyszyć, w takiej drodze wielkopostnej. - zauważył hierarcha.

Duchowny zwrócił uwagę na to, że - my wybieramy sobie różnego rodzaju działania, pokuty tak, jakbyśmy chcieli Boga obdarzyć czasem, oddać Mu swój czas. To po części jest prawda, ale czas Wielkiego Postu to jest czas łaski. To znaczy, że to Bóg w tym czasie - który my dobrze przygotowujemy i przeżywamy, Bóg jest tym, który działa swoją łaską. Mówiąc innymi słowy, to nie my się nawracamy w tym czasie - tak jak Mateusz w dzisiejszej Ewangelii. To Jezus nas nawraca - może nas nawrócić. Może swoim działaniem sprawić, że się zmienimy, bo to za Jego łaską się zmieniamy. Nie mocą naszych praktyk pokutnych się zmieniamy. My sobie nie wysłużymy nawrócenia. My sobie nie „zarobimy” na nawrócenie. My możemy siebie przygotować na nawrócenie, którego Bóg może w naszym sercu dokonać. - podkreślił duchowny.

Biskup Marek wskazał na dwie przeszkody, które nie pozwalają Bogu działać w naszym życiu. Pierwszą z nich jest - brak zaufania Bogu, że to jest w ogóle możliwe. Może się to wydarzyć gdzieś, komuś, kiedyś, ale nie w moim życiu. Drugim problemem, równie ważnym i poważnym, to jest to, kiedy człowiek pyta - ale w sumie to z czego się nawracać? Może jakieś małe kłamstwo albo oszustwo? No to się wyspowiadam i właściwie nie mam z czego się nawracać. W sumie to nie mam z czego się spowiadać. Nie mam z czego się nawracać. Myślę, że każdy z nas ma się z czego nawracać. Tylko musimy uwierzyć, to jest paradoks, musimy uwierzyć, że jesteśmy grzeszni. Moim zdaniem to są - dla mnie - najważniejsze powody, że w naszym życiu rzeczywiste, realne nawrócenie się nie dokonuje. Bo albo nie wierzymy w to, że może się to dokonać, albo w sumie nie mam z czego się nawracać. - zaznaczył kaznodzieja.

Po zakończeniu liturgii została odmówiona koronka do Bożego Miłosierdzia, a ofiary zebrane na tacę podczas dzisiejszej liturgii zostaną przeznaczone na dzieła miłosierdzia prowadzone w retkińskiej parafii.

Koleją świątynią na szlaku wielkopostnego pielgrzymowania będzie kościół pw. św. Franciszka z Asyżu, gdzie poniedziałkowej liturgii przewodniczyć będzie biskup Piotr Kleszcz OFM Conv.

