Autor: Łukasz Grusiecki
Wyświetleń: 25
Pielgrzymka do Zakopanego z parafii z łódzkiej Retkini i Srocka
Udostępnij

”Jan Paweł II to nie tylko papież od “2137” i kremówek” – przyznała młodzież, której dotychczas nie było dane bezpośrednio spotkać tego świętego. W rocznicę wyboru kardynała Wojtyły na biskupa Rzymu wyruszyła międzypokoleniowa pielgrzymka śladami Papieża Polaka. Wierni z parafii Świętej Rodziny na łódzkiej Retkini oraz parafii świętego Benedykta i świętej Anny w Srocku razem uczestniczyli w procesji fatimskiej w Zakopanem.

Podczas drogi do Wadowic ksiądz Marcin wygłosił konferencję i wraz z dorosłymi podzielili się ciekawostkami o Janie Pawle II. “Nie wiedziałam, że on nigdy nie dawał kolegom spisywać pracy domowej” – dziwiła się Weronika. Gdy dojechaliśmy, mieliśmy chwilę na modlitwę w kościele, zjedzenie kremówek, a następnie zwiedzaliśmy Muzeum Domu Rodzinnego. Potem udaliśmy się do Kalwarii Zebrzydowskiej, która była bardzo ważnym miejscem w życiu duchowym świętego. Dzięki gościnności bernardynów zostaliśmy oprowadzeni po bazylice i pokoju papieskim, pomodliliśmy się przed obrazem Matki Bożej Kalwaryjskiej, a następnie uczestniczyliśmy we Mszy Świętej.

Tak jak ksiądz Karol Wojtyła organizował spływy kajakowe, tak i my w sobotę, korzystając z pięknej pogody, płynęliśmy pontonami po Dunajcu. Był to czas, w którym mogliśmy zacieśnić więzi między nami poprzez rozmowy, śmiech i śpiewy. Jak przyznała pani sternik, “dawno nie przytrafiła się tak rozśpiewana grupa”. Po kilkugodzinnym wiosłowaniu zasłużyliśmy na odpoczynek w Szczawnicy, a następnie celebrowaliśmy Eucharystię w zabytkowym drewnianym kościółku świętego Marcina w Grywałdzie z XIII wieku. Zwieńczeniem dnia było ognisko i zabawa przy akompaniamencie kapeli góralskiej. Nie mogło zabraknąć oscypków prosto z bacówki.

Dwa dni integracji zaowocowały dobrymi relacjami oraz współodpowiedzialnością za pielgrzymkę. Śpiewem, zarówno podczas Eucharystii, jak i w autokarze, rządziły “Koronki” – zespół muzyczny kobiet pod przewodnictwem Filipa. Patryk i Łukasz prowadzili w autokarze różaniec. Wojtek po raz pierwszy odważył się służyć do Mszy przy ołtarzu, pod okiem starszych kolegów.

Zwieńczeniem pielgrzymki była niedzielna procesja fatimska z Krzeptówek. Modliliśmy się na różańcu o pokój na świecie i o zdrowie dla papieża Leona. W tej intencji ofiarowali swój trud starsi pielgrzymi mający trudności z poruszaniem. Pani Krysia ze zmęczeniem, ale i uśmiechem, powiedziała “ile trzeba się natrudzić żeby wejść do nieba, całe życie pod górkę”. Wieczorem po procesji trzeba było szybko wracać do domu, gdyż – jak przyznał pan Leszek – “mam na rano do roboty”.

Udostępnij