Autor: KAI / Watykan
Wyświetleń: 1118
Abp Ryś u grobu św. Jana Pawła II: Modlitwa Pańska uczy nas naszej tożsamości
Udostępnij
O znaczeniu Modlitwy Pańskiej w odkrywaniu naszej tożsamości chrześcijańskiej mówił, nawiązując do dzisiejszej Ewangelii (Mt 6, 7-15), abp Grzegorz Ryś. Metropolita łódzki przewodniczył czwartkowej Mszy św. u grobu św. Jana Pawła II w bazylice watykańskiej sprawowanej wraz kard. Konradem Krajewskim i grupą około 70 prezbiterów.

Oto tekst homilii abp Rysia:

W liturgii nie przypominamy tego, co kiedyś wydarzyło, tylko uczestniczymy w wydarzeniach, jakie są opisane Słowem Bożym. Co się dzisiaj tu wydarza? Dzisiaj się wydarza przekazanie Modlitwy Pańskiej. W starożytnym Kościele był to ostatni niemal moment człowieka na drodze do chrztu. Kiedy już był bardzo blisko chrztu, ostatni dar, jaki mu przekazywano przed chrztem, to była Modlitwa Pańska, ostatnie skrutinium i ostatni dar przekazany przez Kościół. Wcześniej przekazywany był symbol wiary, ale ostatnim darem od Kościoła była Modlitwa Pańska, w takim poczuciu, które kiedyś bardzo pięknie Papież Franciszek zawarł stwierdzeniu, że gdybyście mieli jakiemuś człowiekowi dać tylko jeden tekst, który jest streszczeniem chrześcijaństwa, to powinna to być modlitwa „Ojcze nasz”. Nie przykazania, nawet nie błogosławieństwa. Dlaczego? Bo musisz wiedzieć, kim jesteś. Kiedy wiesz, kim jesteś, z tego może wynikać twoje postępowanie, to stara zasada chrześcijańska: stań się tym, kim jesteś, jesteś dzieckiem Boga, stań się dzieckiem Boga, żyj jak dziecko Boga.

To nas prowadzi do drugiej myśli: Ojciec wie, czego potrzebujecie. A mimo to Pan Jezus każe nam wypowiadać w tej modlitwie siedem próśb. Po co, skoro Ojciec wie, jakie mamy potrzeby? Nie po to wypowiadamy te prośby, żeby przekonać Boga, co nam jest potrzebne. Wypowiadamy te prośby po to, żeby siebie samych przekonać, czego potrzebujemy i żeby się otworzyć na te dary, które Ojciec chce nam dać wiedząc, że bez nich nie będziemy szczęśliwi, nie będziemy sobą. Nikt z nas nie będzie sobą, jeśli będziemy zamknięci na to, aby imię Boga było uświęcone w naszym życiu, jeśli będziemy zamknięci na to, żeby Bóg faktycznie królował w naszym życiu. Nikt z nas nie będzie szczęśliwy, jeśli nie otworzymy się na Boże przebaczenie. I nawet gdyby nam się wydawało, że kluczem do szczęścia to jest chleb i to w znacznie większych ilościach, niż tylko chleb codzienny. Bóg nam uświadamia w tej modlitwie nasze prawdziwe potrzeby. Modlimy się, po to, byśmy się otwarli na Boże dary. Pan Jezus mówi nam w kazaniu na górze: proście, a przyjmiecie. Modlitwa nasza jest po to, byśmy przyjęli to, co Bóg nam chce dać, bo my jesteśmy niejednokrotnie na Boże dary faktycznie zamknięci. Chcielibyśmy innych, podpowiadalibyśmy Bogu inne dary, jakich oczekujemy, ale on Ojciec „wie, czego potrzebujecie” i to, czego naprawdę potrzebujecie Ojciec chce dać. Módlmy się prośbami Modlitwy Pańskiej aż odkryjemy, że w tych prośbach ukryte są nasze autentyczne, najważniejsze potrzeby.

I ostatnia rzecz istotna: „Jeśli nie przebaczycie ludziom, Ojciec wasz nie przebaczy wam także waszych przewinień”. To nie jest słowo o tym, że Bóg jest mściwy. To jest słowo o tym, że Bóg czasami jest bezradny. Bo przebaczenie Boże jest uprzednie, Chrystus umarł za nas, gdy byliśmy grzesznikami. Przebaczenie Boże jest uprzednie, tylko że z tym przebaczeniem Bóg nie jest się w stanie nieraz dobić do naszego serca, bo to, co blokuje Boże przebaczenie w dojściu do naszego serca, to nasza odmowa przebaczenia. Nasza odmowa przebaczenia komukolwiek czyni nasze serce tak zatwardziałym, że nawet Bóg nie jest się w stanie ze swoją miłością przez tą twardą skorupę się przebić. To jest Słowo o Bogu, którego czynimy bezradnym, nienawidząc skutecznie do końca. Bóg nam przebacza zawsze, odwiecznie, ale my jesteśmy na ten dar przebaczenia zablokowani odmową wybaczenia z naszej strony.

Oczywiście Modlitwa Pańska jest tekstem na całe rekolekcje. Niech te trzy myśli nam wystarczą. Wracajmy do nich w ciągu dnia i niech się na nas spełniają. Amen.

Udostępnij