Autor: Archidiecezja Łódzka
Wyświetleń: 371
Uroczystość Matki Bożej z Góry Karmel | Homilia Księdza Arcybiskupa Mieczysława Mokrzyckiego

Publikujemy homilię wygłoszoną przez Księdza Arcybiskupa Mieczysława Mokrzyckiego- Metropolita Lwowski, podczas Mszy Św. sprawowanej u Karmelitanek Bosych w Łodzi z racji odpustu ku czci Matki Bożej z Góry Karmel.

 

Czcigodne Siostry Karmelitanki!

Drodzy Kapłani i Osoby Życia Konsekrowanego!

Umiłowani Bracia i Siostry!

„Jedynie serce Matki uczuciem zawsze tchnie

Jedynie serce Matki o wszystkim dobrze wie

Dać trochę ciepła umie, i każdy ból zrozumie

A gdy przestaje dla nas bić - tak ciężko, ciężko żyć!”

Słowa te odnoszą się do matki, która jest bardzo bliska każdemu z nas. Słowa te, ukazują nam obraz i przymioty matki, która przyjęła błogosławiony stan a wraz z nim dar naszego życia. Słowa te odnoszą się do matki, która stała się powierniczką naszych trosk i radości, której ramiona stały się bezpieczną warownią dającą schronienie przed dziecięcymi lękami, a jej serce okazało się uspokojeniem zalęknionych myśli.

Taki obraz naszej ziemskiej matki nosimy w sobie. To obraz miłości, troski, radości i tęsknoty za światem, w którym to ona była naszym bezpieczeństwem i obroną przed złem, a o której św. Jana Pawła II w liście do kobiet napisał: „Dziękujemy ci, kobieto-matko, która w swym łonie nosisz istotę ludzką w radości i trudzie jedynego doświadczenia, które sprawia, że stajesz się Bożym uśmiechem dla przychodzącego na świat dziecka, przewodniczką dla jego pierwszych kroków, oparciem w okresie dorastania i punktem odniesienia na dalszej drodze życia”.

Jednak to serce, w pewnym momencie zamiera, przestaje bić. W rodzinnym domu pozostaje puste miejsce. To proste  MA-MA  staje się historią naszego dzieciństwa, dorastania i dojrzałego życia. I kiedy wydaje się, że wszystko straciło barwy miłości, to przychodzi w pobliże naszego życia inna Matka, której serce nigdy nie przestało bić, a którą pod krzyżem ofiarował nam Jezus Chrystus.

I to ta inna Matka, 16 lipca 1251 roku, ukazała się bł. Szymonowi Stock podając mu szkaplerz i wypowiedziała przy tym następujące słowa: „Przyjm, drogi synu, ten szkaplerz twego Zakonu jako godło mojego bractwa i jako znak przywileju wyjednanego dla ciebie i wszystkich dzieci Karmelu. Kto mając na sobie ten szkaplerz zejdzie z tego świata, będzie zachowany od ognia wiecznego. Oto znamię zbawienia, ratunek w niebezpieczeństwach, rękojmia pokoju i szczególnej opieki”.

Od tego wydarzenia minęło już ponad siedem wieków i ciągle pomimo upływu czasu szkaplerz jest dla wiernych widzialnym znakiem troski i opieki Matki Bożej nad nami. Ten znak szczególnie widoczny jest tutaj, w łódzkim karmelu. To właśnie tutaj Maryja ofiarowuje go nam i powtarza zapewnienie: „Oto znamię zbawienia, ratunek w niebezpieczeństwach, rękojmia pokoju i szczególnej opieki”. Odczuwamy to tutaj, w murach tego klasztoru, gdzie za kratą klauzury, mieszkanki karmelu, swoją modlitwą zawierzenia Maryi, niosą ratunek i rękojmię pokoju.

Kochani moi!

Czym jest szkaplerz, który ofiarowuje nam ta inna Matka, której serce ciągle bije dla nas. Czym jest ten znak?

Kilka lat temu nurkowie zauważyli na dnie morza, w pobliżu wybrzeży Północnej Irlandii, spoczywający od czterystu lat wrak statku. Pośród rzeczy odnalezionych i wydobytych na brzeg, znajdował się pierścień ślubny. Nie wiadomo dla kogo był przeznaczony i czyją był własnością. Ta tajemnica pozostanie na zawsze nieodkryta. Kiedy nurkowie oczyścili go, to dostrzegli na nim wygrawerowaną dłoń trzymającą serce i napis: „Nie mam nic więcej do zaofiarowania”. I jeśli rozumiemy, że serce jest symbolem życia i miłości, to możemy stwierdzić, iż ktoś komuś ofiarował siebie i swoją miłość.

Zatem szukając odpowiedzi na postawione wcześniej pytanie – czym jest szkaplerz? Czym jest ten znak? To z całą pewnością możemy powiedzieć, jest obrazem miłości, jaki daje nam Matka, której niepokalane serce ciągle bezustannie ofiarowuje nam swoją opiekę i zapewnia nas o swej miłości. Takie przekonanie potwierdził również św. Jan Paweł II, pisząc do Zakonu Karmelitańskiego: „Znak szkaplerza przywołuje zatem dwie prawdy: jedna z nich mówi o ustawicznej opiece Najświętszej Maryi Panny, i to nie tylko na drodze życia, ale także w chwili przejścia ku pełni wiecznej chwały; druga to świadomość, że nabożeństwo do niej nie może się ograniczać tylko do modlitw i hołdów składanych Jej przy określonych okazjach, ale powinna stanowić „habit”, czyli nadawać stały kierunek chrześcijańskiemu postępowaniu, opartemu na modlitwie i życiu wewnętrznym poprzez częste przystępowanie do sakramentów i konkretne uczynki miłosierne co do ciała i co do duszy”.

Przyjmując tez znak przyjmujemy jego symbolikę, która bardzo wymownie uczy nas drogi naszego życia. Szkaplerz to dwa kawałki płótna połączone ze sobą i zawieszone na szyi. Część spadająca na plecy oznacza postawę poddania się woli Bożej w znoszeniu trudów, doświadczeń i swojego krzyża – na wzór Maryi i z jej opieką. Przednia część szkaplerza, spoczywająca na naszych piersiach przypomina, że serce człowieka powinno bić miłością Boga i bliźnich, że ma ono odrywać się od przywiązań doczesnych i za pośrednictwem Maryi zabiegać o dobra wieczne.

Św. Jan Paweł II w książce DAR i TAJEMNICA napisał: „Ja też zapisałem się do szkaplerza mając chyba 10 lat i do dzisiaj ten szkaplerz noszę” i mówił jeszcze: „Noście zawsze święty szkaplerz. Ja zawsze mam szkaplerz na sobie i odniosłem wiele dobra z tego nabożeństwa”.

Drodzy bracia i siostry!

Zachęta św. Jana Pawła II, wzywająca nas, abyśmy nosili szkaplerz, jest  ukazaniem sposobu życia. A co znaczy, że Maryja ma być sposobem naszego życia?

To nic innego, jak zapatrzenie się na Jej bardzo proste odnoszenie się do wiary.  Maryja, jako córka Narodu Wybranego, całym swym sercem oczekiwała zbawienia swego ludu. Zatem w widzeniu świata i tęsknocie za Mesjaszem była taka sama, jak każda inna kobieta żydowska.  Ale w widzeniu Boga, okazała się podczas zwiastowania Niewiastą „pełną łaski”. Od tej chwili wiara Maryi otrzymuje nowe światło. Teraz koncentruje się na Jezusie, Synu Bożym, który z Niej wziął ciało i w którym wypełniają się obietnice całej historii zbawienia. W Jej wierze, wypełniła się wiara Izraela.

I teraz pytanie do nas. A jak wypełnia się wiara w naszym życiu. Jaką wiarę widzą w nas ludzie tego świata? Jakie świadectwo im pozostawiamy?

Nie tak dawno jeden z polityków, powiedział, że jak wychodzi do pracy, to zostawia sprawy wiary w domu, ponieważ jego zadaniem jest służba dla wszystkich, a nie wszyscy są wierzący. I tu można by zapytać, a w czym przeszkadza wiara w tej służbie? Czy Jezus zakazał szanować ludzi nie wierzących, czy nakazuje kimś gardzić. Nie! On nawet nakazuje miłować nieprzyjaciół.

I z tego miejsca proszę was, abyście nigdy nie pozostawili swojej wiary samej w domu. Wierzącymi jesteśmy zawsze i wszędzie. Nie możemy rozdzielać swego życia na części i decydować kiedy i w jakiej sytuacji będę występował jako wierzący, a kiedy jako obojętny względem wiary.

I w takich chwilach niech Maryja będzie nam wzorem. Ona od Nazaretu, po Golgotę, pusty grób i Wniebowzięcie, zawsze była wzorem wiary. Nigdy nie zostawiła Boga w domu, ale zawsze była obecna przy Nim i z Nim. I tak niech będzie i z nami, aby widzieli ludzie nasze dobre uczynki i zawsze chwalili Boga widząc waszą wiarę.

Wiara Maryi prowadzi Ją do postawy służby, która rodzi się z miłości. Bez miłości nie możemy mówić o służbie, gdyż i Syn Człowieczy przyszedł po to, aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu. A posłany został na ziemię z miłości. Z taką postawą Maryja idzie do swej krewnej Elżbiety. Zatem w Ain Karim, widzimy miłość Maryi do bliźnich, a ich obrazem są Elżbieta i Zachariasz. A dzisiaj obrazem takiej miłości mam być ty i ja.

Niech wystarczy nam Bożej łaski, abyśmy szanowali siebie nawzajem w miłości czystej, pozbawionej grzechu, ale za to pełnej radosnego przychodzenia do innych z Chrystusem, naszą Drogą, Prawdą i Życiem.

Życie Najświętszej Maryi Panny, jako Matki Syna Bożego, było życiem kobiety swojego ludu: modliła się, pracowała, chodziła do synagogi. Jednak wszelkie działania zawsze podejmowała w doskonałym zjednoczeniu z Jezusem. Papież Franciszek powie, że „Owo zjednoczenie osiągnęło swój szczyt na Kalwarii. Maryja zjednoczyła się tam ze swoim Synem w męczeństwie serca i w ofiarowaniu życia Ojcu dla zbawienia rodzaju ludzkiego. Matka Boża uczyniła swoim cierpienie Syna i wraz z Nim przyjęła wolę Ojca, w tym posłuszeństwie, które przynosi owoc, które daje prawdziwe zwycięstwo nad złem i śmiercią. Bardzo piękne jest to zjednoczenie z Jezusem, którego uczy nas Maryja”.

Oto jest droga Maryi. Oto jest Jej szkaplerz, w który chce nas przyodziać. Jest nim wiara, służba i miłość, w pełnym zjednoczeniu z Jezusem. Oto treść szkaplerza, który nie tylko chroni, ale i zobowiązuje.

Kochani bracia i siostry!

Niebawem powrócimy wszyscy do swoich domów. Wracajmy jednak z tego miejsca z przesłaniem i drogowskazem na przyszłość. Niech i na koniec nauczycielem naszego życia pozostanie św. Jan Paweł II, który powiedział: „Niech nasza droga będzie wspólna. Niech nasza modlitwa będzie pokorna. Niech nasza miłość będzie potężna. Niech nasza nadzieja będzie większa od wszystkiego, co się tej nadziei może sprzeciwiać.”

Ma rację Święty Papież. Tylko wspólna droga, w zjednoczeniu z Chrystusem daje poczucie bezpieczeństwa, o którym psalmista napisał w Psalmie 23: „Chociażbym chodził ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną. Twój kij i Twoja laska są tym, co mnie pociesza.” (Ps 23,4).

Tylko pokorna modlitwa pozwala odczuć obecność Boga, który sam daje zapewnienie: „Gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich” (Mt 18, 20).

Tylko miłość jest potęgą, bo to o niej mówi Apostoł, że: „Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma. Miłość nigdy nie ustaje” (1Kor 13,7-8a).

Niech zatem Dobry Bóg błogosławi drogi naszego życia, a Maryja, Matka Syna Bożego będzie dla nas wzorem Nadziei, umocnieniem naszej Wiary i Matką pięknej i czystej Miłości. Amen.