Autor: ks. Paweł Kłys
Wyświetleń: 863
Życzenia świąteczne Metropolity Łódzkiego Arcybiskupa Grzegorza Rysia

Szanowni Państwo, Siostry i Bracia

Wszyscy mówią, że te święta będą inne i że będą trudne. Będą trudne dlatego, że nie możemy się swobodnie przemieszczać po naszym kraju. Będziemy Wigilię spożywać w mniejszym gronie niż zwykle, nawet na liturgię, na Pasterkę czy na Sumę w Boże Narodzenie pójdą tylko niektórzy z nas, reszta będzie musiała zostać w domu, byśmy mogli zachować przepisy, jakie nakłada na nas epidemia. To prawda, będzie trudno, ale ta trudność może nam albo przeszkodzić albo pomóc przeżyć najgłębszą prawdę tych Świąt i co więcej myślę, że może do nas przyjść z rzeczywistym orędziem nadziei.

Kiedy otwieramy Ewangelię i poznajemy wszystkie okoliczności, w jakich Syn Boga stał się człowiekiem w Jezusie z Nazaretu to odkrywamy tę właśnie prawdę, że wybrał dla siebie okoliczności nie łatwe, tylko trudne, nawet powiedzielibyśmy najtrudniejsze. Czas, w którym się urodził nie był czasem łatwym, był czasem dramatycznym dla Jego narodu, który znajdował się w niewoli rzymskiej, pod okupacją, a sam moment narodzin, tak jak go opisuje Ewangelia, przypadł na czas spisu ludności, a więc bardzo upokarzającego wydarzenia. Możemy sobie tylko wyobrazić, jak Rzym demonstrował swoją władzę nad Żydami, licząc ich tak, jak się liczy zwierzęta w stadzie. Miejsce, w którym się urodził nie było żadnym pałacem ani nawet zwyczajnym domem. Wiemy dobrze, że urodził się w grocie, która była stajnią i że Jego pierwszym łożem był żłób, w którym zwykle składano karmę dla zwierząt. Potem przyszły pierwsze lata życia na wygnaniu, w świecie, który był Mu obcy kulturowo i przede wszystkim religijnie. Możemy sobie tylko wyobrażać biedę Świętej Rodziny w Egipcie, a potem kiedy wrócili z wygnania do domu, to Jezus z Józefem i Maryją zamieszkał w Nazarecie, w takim miejscu, o którym mówiono, że nie tylko żaden Prorok stamtąd nie pochodzi, ale nic dobrego stamtąd nie może pochodzić. Przeżył swoje pierwszych trzydzieści lat, może troszkę mniej w takim miejscu, z którego zwykle się ucieka, a nie wybiera na miejsce swojego życia.

Bóg chce być z nami w tym, co dla nas jest trudne. Bóg chce wejść w te wszystkie sytuacje, które odbierają nam poczucie sensu, odbierają nam radość, odbierają nam szczęście. Bóg nie szuka tego dla siebie co łatwe, co jest jakimś egoistycznym szczęściem, tylko Bóg jest z nami, tam gdzie się zmagamy, gdzie płaczemy, gdzie jest nam przykro, gdzie jesteśmy jakoś odrzuceni, zakwestionowani. I Jego przyjście w te wszystkie wymiary naszego życia, w te wszystkie wymiary naszego świata jest dobrą nowiną, bo kiedy On staje się w tych wszystkich miejscach trudnych obecny, to ta Jego obecność, jak ufamy, wszystko zmienia; nie dlatego, żeby naraz wszystko się zmieniło dookoła jak przez dotknięcie jakąś czarodziejską różdżką, tylko dlatego, że On jest i że w tych miejscach trudnych nie zostajemy sami. On przychodzi i mówi „nie jesteś sam, jestem obok, Ja jestem tym, który jest obecny” i ta obecność czyni naszą rzeczywistość nową. Może też w ten sposób uczymy się od Boga, by być przy innych właśnie w tym, co dla nich jest trudne i że to ma sens, żeby być przy ludziach, nawet jeśli zewnętrznie niewiele to zmieni, nawet jeśli nie potrafimy zmienić tego, co przeżywają, to sama nasza obecność może uczynić ich życie szczęśliwszym i lepszym i pełnym nadziei. I właściwie tego Państwu chcę życzyć, to znaczy takich Świąt, które Wam dostarczą nadziei i też nauczą Was ją przekazywać. Życzę też dobrego Nowego Roku, błogosławionego nowego czasu. Życzę wszystkim, by ustał ten czas pandemii. Życzę, zwłaszcza w tym czasie tak umęczonym, zapracowanym, całej naszej służbie zdrowia, żeby nadszedł dla nich czas wypoczynku i zwolnienia z tego dramatycznego stresu, zmęczenia. Chcę powiedzieć Wam wszystkim ogromne „Dziękuję!” w imieniu tych, którym pomagacie, którym służycie. Modlimy się o to, żeby przyszedł czas lepszy i żeby przyszedł już wkrótce. Wszystkiego dobrego.

+ Grzegorz Ryś
metropolita łódzki