Archidiecezja Łódzka
Abp Ryś: apostołowie weszli słabi w święcenia i grzeszyli po nich – rekolekcje kapłańskie 2019 #2
00:23 | 04.10.2019 | Wyświetleń: 1306 | Autor: ks. Paweł Kłys

– Grzech nie jest w naturze człowieka. Grzech nie jest czymś naturalnym. Jak Chrystus – jak ewangelia – mówi o grzechu, to mówi to w sposób poważny dotykając bardzo poważnych, bardzo głębokich sfer naszego życia. Ewangelia nie mówi: nic się nie stało, ale mówi kocham cię takiego, przyjdź do mnie. Masz moc, masz możliwość, masz okazję urodzić się na nowo. Potrzebujesz tego odrodzenia, bo sam fakt, że jesteś księdzem wcale cię jeszcze nie wyleczył! Apostołowie weszli słabi w święcenia i grzeszyli po nich, ale każdy z nich doświadczał odradzającego miłosierdzia, a potem poszli w świat i głosili, a dzięki nim, my jesteśmy dziś wierzący! – mówił abp Grzegorz Ryś.

Drugi wieczór ze Słowem – a więc drugie rekolekcyjne spotkanie księży w łódzkiej katedrze połączone zostało ze spowiedzią świętą. Po konferencji, którą wygłosił ksiądz arcybiskup Grzegorz Ryś, księża zgromadzeni w katedrze – siedząc w ławach kościelnych – celebrowali sakrament pokuty.

W konferencji łódzki pasterz odwołując się do kapłańskiego życia powiedział – idziemy z Ewangelią w najlepszych motywach. Rzucamy się do pracy duszpasterskiej z najlepszymi motywami, a jak wracamy z powrotem? Co się nieraz z tymi motywami podziało? Ile w nas ciągle jest z tego pierwotnego doświadczenia powołania przez Boga i takiej energii, która się bierze miłości z wdzięczności – mam poczucie Pan mnie znalazł, Pan mnie posłał? A ile w nas jest takich wątpliwych motywów: ile z tego mam, ile zarobiłem? Kto mnie zobaczył? Czy mam uznanie? Czy ktoś mnie pochwalił czy nie? Awansowałem czy nie?

Tu nie chodzi o jakaś skargę, ale tu chodzi o to, że tak się dzieje. Cały jesteś czysty ale nogi ci się ubabrały przy ewangelizacji, dlatego potrzebujesz, żeby ci je Jezus umył.  Nie wmawiaj Mu, że nie ma powodu. Stało się, dzieje się! Wcale byśmy nie chcieli, ale tak się dzieje. – to jest to mycie nóg. – tłumaczył kaznodzieja.

– Słabość, którą wnosimy ze sobą do Wieczernika, to jest to, co ze świata przylgnęło nam do nóg. Na to jest sposób. Jest to łaska, która nam udziela życia według rad ewangelicznych: czystość na pożądliwość ciała, ubóstwo – na pożądliwość oczu, posłuszeństwo – na pychę tego życia. Co my z tego rozumiemy? Co my z tego praktykujemy? – pytał arcybiskup.

Metropolita łódzki przywołując 13 rozdział ewangelii Janowej wskazał na Judasza i powiedział – miara zdrady Judasza mierzy się tak naprawdę jakością tej bliskości, która była pomiędzy nim, a Jezusem. To jest relacja, której Jezus nie waha się nazwać serdeczną relacją i zaufaniem. To zaufanie było widoczne w tym, że to Judasz trzymał trzos. Judasz właśnie zjadł chleb, który został przemieniony w Ciało Jezusa. Co jeszcze możecie zrobić, by być bliżej kogoś? To jest miara zdrady. Ta bliskość, ta zażyłość, ta przyjaźń, to zaufanie – to jest miara zdrady. Dlatego Jezus jest głęboko wzruszony. To nie jest tak, że wydał Go ktoś obcy. Idzie o to, żebyśmy w takich kategoriach zaczęli oceniać własne grzechy, własne odejścia, własne niewierności. Nie chodzi o to, że zrobiliśmy coś brzydkiego, złego. Nie chodzi o to, że złamaliśmy jakieś przepisy, złamaliśmy jakieś prawa. To wszystko jest łatwo przekroczyć – to jest dzisiaj refren – muszę być wierny sobie i nie mogę być wiernym sobie zachowując te zasady! A pytanie, którego wtedy brakuje jest takie – dobrze, jesteś wierny sobie, ale dlaczego nie możesz być wierny Jemu! Nie normom, nie przepisom, ale Jemu! – zauważył łódzki pasterz.

Co się podziało z tą przyjaźnią? Co się stało z tym zaufaniem? Co się stało z tą zażyłością?  Dopuszczamy się prawdziwej zdrady, kiedy zamiast Jezusa w naszym myśleniu jako punkt odniesienia pojawiają się jakieś abstrakcyjne rzeczy, przepisy, a potem już następny krok jest łatwy, bo w imię czego mam być wierny –jeśli chodzi o abstrakcję? Jak tu chodzi o pojęcia? Wierny sobie, a czemu nie Jemu? – pytał.

Drugi wymiar grzechu jaki występuje po święceniach to rozpacz. Grzech kapłana, grzech człowieka wybranego – to nie możność uwierzenia w przebaczenie! Rozpacz jest barkiem nadziej nie w stosunku do siebie, ale w stosunku do Boga. Judasz siedzi w takich ciemnościach, że przestał wierzyć w światło, które jest mocniejsze od ciemności. To światło stało się mocniejsze w Jezusie Chrystusie! Patrzmy w siebie! – apelował arcybiskup.

Wieczorne spotkanie zakończyło błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem oraz śpiew Apelu Jasnogórskiego.