Archidiecezja Łódzka
Abp Ryś: Bóg cierpi jak widzi rozbite małżeństwa, rozwalone rodziny, dzieci w domach dziecka
14:30 | 09.02.2019 | Wyświetleń: 1449 | Autor: ks. Paweł Kłys

– Temat rodziny jest tematem kluczowym, bo Bóg cierpi jak widzi rozproszonych ludzi. Bóg cierpi jak widzi rozbite małżeństwa.  Bóg cierpi jak widzi rozwalone rodziny, jak widzi dzieci w domach dziecka. Bóg cierpi jak widzi rozbity Kościół, który jest rodziną siostrami i braćmi, którzy są pozamykani w swoich wyznaniowych kółkach. Bóg cierpi! – mówił arcybiskup Grzegorz Ryś.

Zwornikiem spinającym dwie części każdego posiedzenia Synodu – przedpołudniową i popołudniową – jest Msza święta celebrowana w łódzkiej katedrze w samo południe. Podczas lutowego powiedzenia Synodu, które kończyło pierwszy etap synodalny, a jednocześnie rozpoczynało drugi – poświęcony rodzinie synodalnej liturgii przewodniczył i kazanie wygłosił metropolita łódzki arcybiskup Grzegorz Ryś.

– To jest bardzo piękne Słowo Boże, które pozwala nam zamknąć pierwszy rok naszych spotkań synodalnych i wyraźnie otworzyć drugi. To jest takie Słowo Jezusowe nie tylko piękne, ale powiedziałbym też instruktażowe. Ważne, byśmy to słowo przeczytali konkretnie i konkretnie je do siebie odnieśli.

O synodalności, modlitwie – która jest odpoczynkiem w Bogu oraz rozproszeniu – jakie staje się cierpieniem Jezusa mówił w swojej homilii łódzki pasterz.

– Taka jest dyscyplina Objawienia – Pan Bóg działa i uczy! Liczy się nie tylko kazanie, liczy się także ukazanie. Jest więc ważne także dla nas, byśmy sobie zadawali pytanie: co zostało powiedziane w czasie tego roku Synodu, a zostało powiedziane bardzo dużo, ale równie ważne, jeśli nie ważniejsze jest pytanie – co zostało zdziałane w czasie tego pierwszego roku Synodu? Czy staliśmy się bardziej synodalni? Czy jesteśmy bardziej wspólnotą niż byliśmy? Czy jesteśmy bardziej wspólnotą działania? Czy jesteśmy bardziej wspólnotą odpowiedzialności? Czy jesteśmy bardziej ciałem? Czy czujemy się sobie nawzajem coraz bardziej potrzebni? Sobie nawzajem zadani? Czy potrafimy wychodzić z inicjatywą? Czy innych uwalniamy do działania? Czy ta cała synodalność to jest dar czy kłopot? – pytał metropolita łódzki.

– Możesz pracować dwa razy więcej, ale wróć do modlitwy, a będziesz wypoczęty. Dlaczego? Bo my przy pracy potrzebujemy odkrycia sensu doświadczenia mocy, która płynie od Pana inspiracji, która  płynie od Niego, mocy i miłości, która przychodzi od Niego. Wtedy odkrywasz, że idzie o coś więcej, niż o siebie samego. Nabierasz dystansu do tego, co tobie gadają. Modlitwa jest miejscem, w którym odpoczywasz – pustynia jest miejscem gdzie odpoczywasz, w Bogu odpoczywasz! – tłumaczył arcybiskup.

Odwołując się do dzisiejszego fragmentu ewangelii łódzki pasterz wskazał na to, że w czasie trzech lat Synodu niezwykle ważne jest to, by znaleźć czas na dzień skupienia czy rekolekcje. To uczynimy przedmiotem zastanowienia – podkreślił arcybiskup. Chodzi o to, by być z Bogiem sam na sam, bo w czasie trwania – tworzenia dobrego dzieła, zawsze uaktywnia się zły, który chce zniszczyć to, co jest dobre. – zauważył abp Ryś.

– Jezus był poruszony gdy zobaczył tłum – bo byli jak owce nie mające pasterza. – Owce bez pasterza, to jest obraz biblijny, to jest refren Starego Testamentu. To oznacza, że są rozproszeni oraz to, że gdy wyjdą z domu, to już nie wrócą, bo nie maja pasterza. – zaznaczył arcybiskup. – Jezus nie może patrzeć na ten dramat rozproszenia – Lud Boga, który stał się tłumem, ale nie ma pasterza, który ten tłum gromadzi. Dlatego zaczyna ich wiele nauczać, bo to Słowo ich zbierze. (…) To Duch potrafi ich zebrać! Z tłumu czyni ich rodziną – siostrami i braćmi – Kościołem. Nie tłum, ale rodzina, która ma pasterza, która karmi się Słowem Bożym w obfitości! – zakończył arcybiskup.