Autor: Joanna Szymańska
Wyświetleń: 171
Przygoda! Przygoda! Każdej chwili szkoda! - dzieci z Ksawerowa na feriach zimowych

Dzień Pierwszy!
21 lutego blisko 60 dzieci i młodzieży wraz z opiekunami wyruszyło w zimową podróż w Pieniny! Częstochowa, Szczawnica, Bukowina Tatrzańska, zamek w Czorsztynie – to główne atrakcje tygodniowego pobytu w górach! Wyruszyliśmy o 8:00 rano spod kościoła w Ksawerowie, po drodze Msza św. w Częstochowie, naładowanie dziecięcych baterii w McDonaldzie i punkt docelowy: Kacwin w Pieninach.

Dzień drugi!
Wtorek rozpoczął się pobudką o 7:30. Poranna Msza Św., śniadanie i w drogę… Ciepłe kurtki, czapki i szaliki okazały się zbawienne w Wąwozie Homole – malowniczym miejscu w okolicy Szczawnicy. 800 metrowa trasa prowadzi wzdłuż potoku Kamionki i stanowi jedną z największych atrakcji Pienin. Piękne widoki, szum płynącego potoku i skaliste wzniesienia pozostawiły niezapomniane wspomnienia. Dodatkowo mnóstwo śmiechu i zabawy zapewnił nam…śnieg, który stał się sprawdzianem naszej sprawności i koleżeńskiej pomocy. Utrzymanie równowagi było nie lada wyczynem! Po ekstremalnej przygodzie przyszedł czas na spacer po Szczawnicy, a wieczorem czekały na wszystkich wspólne zabawy. Co przyniesie nowy dzień? O tym przekonamy się już w środę…

Dzień trzeci!
Środa tradycyjnie zaczęła się poranną modlitwą podczas Mszy Św. Po śniadaniu wyruszyliśmy do Bukowiny Tatrzańskiej. A tam czekała na nas świetna zabawa na basenach Term Bukovina. Kąpiel w ciepłej wodzie termalnej, która wydobywana jest z głębokości 2,4 km z północno-zachodniego zbocza góry Wysoki Wierch przyniosła wszystkim dużo radości i uśmiechu. Jednak nie wszyscy wybrali kąpiel na basenie.

Cześć żądnych przygody członków kolonijnej grupy wybrała się na szlak prowadzący na Wierch Przeddomiański. Na całej długości szlaku można podziwiać widoki na Bukowinę, Rzepiska i całe pasmo Tatr. Przeszliśmy las „Spalenisko” i po kilku minutach byliśmy na Przeddomiańskim Wierchu. Stamtąd poszliśmy 2 km szlakiem mijając kapliczkę do skrzyżowania przy wielkiej sośnie. Dotarliśmy do potoku i dalej pięliśmy się pod górę, by zdobyć Wierch Niski, którego grzbietem biegnie szlak na pograniczu lasów i polan, skąd roztaczają się widoki na Bukowinę, Brzegi i Tatry. W sumie pokonaliśmy ok 10 km, zmęczeni, ale szczęśliwi, dotarliśmy do autokaru. Cała grupa zmęczona i senna wróciła na kolację w ośrodku w Kacwinie.

Dzień Czwarty!
Czwartego dnia wyruszyliśmy do Czorsztyna. Ruiny gotyckiego zamku z XIV wieku, położone są na wzgórzu nad Jeziorem Czorsztyńskim w granicach Pienińskiego Parku Narodowego. Zamek w Czorsztynie to miejsce pełne tajemnic i legend. Nagie kamienne ściany warowni skrywają wiele sekretów. Piękne panoramy rozpościerające się z tarasów widokowych zrekompensują trud wspinaczki. Trasa zwiedzania zamku w Czorsztynie rozpoczyna się na dziedzińcu zamku dolnego, z którego biegnie do Baszty Baranowskiego i pomieszczeń znajdujących się na terenie zamku średniego, by klatką schodową udać się na zamek górny. Będąc na szczycie, podziwialiśmy piękną panoramę zalewu z górującym na drugim brzegu zamkiem w Niedzicy.
Po powrocie i chwili wolnej na regenerację sił czekała na nas kolejna atrakcja: kulig z pochodniami ulicami Kacwina z pięknymi widokami na Tatry Słowackie. Po powrocie z kuligu mogliśmy posilić się pieczonymi nad ogniskiem kiełbaskami. Dzień pełen wrażeń zakończyły wspólne zabawy i dyskoteka.

Dzień piąty!
Po galopujących przygodach czterech pierwszych dni przyszedł czas na spokojniejszy poranek w piątek. Po Mszy Św. i śniadaniu czekała na nas gawęda o strojach góralskich. Prawdziwy – z krwi i kości, z dziada pradziada – Góral opowiadał nam niesamowite historie o poszczególnych elementach strojów góralskich, o tym jak żyli jego przodkowie, skąd się wzięły parzenice i damskie gorsety, jak wyprawiano skóry i szyto ciepłe kożuchy oraz kierpce. W opowiadaniach nie zabrakło dreszczyku emocji o góralskich rozbójnikach, broni i ukrytych skarbach. A po obiedzie zabraliśmy sanki, jabłka i wszystko na czym można zjeżdżać i pojechaliśmy na super górkę, z której raz po raz zjeżdżaliśmy wydając z siebie okrzyki radości podsycone strachem wysokości i prędkości. Mokre kurtki, czerwone poliki i śnieg w butach są najlepszym dowodem na udaną zabawę!

Dzień szósty!
Pobudka o 6:00, Msza Święta 6:50, szybkie śniadanie i wyjazd do domu…żal kończyć wspólną przygodę, ale wspólne przeżycia, piękne widoki, nocne rozmowy, radosne zabawy na zawsze pozostaną w naszej pamięci. Ten wyjazd był też sprawdzianem naszej wzajemnej pomocy i koleżeńskości, którą wszyscy, bez wyjątku, zdali na 5!

Galeria zdjęć