Archidiecezja Łódzka
Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny
15:00 | 15.08.2015 | Wyświetleń: 429

O szczególnym zobowiązaniu jakie my Polacy mamy wobec Maryi oraz o niezwykłej z Nią więzi i miłości jaką nas darzy - mówił Ksiądz Arcybiskup Marek Jędraszewski podczas łódzkich obchodów 15 sierpnia, kiedy przypada 95. rocznica cudu nad Wisłą, Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny oraz Święto Wojska Polskiego.

W słowie skierowanym do wiernych Metropolita Łódzki szczególną uwagę poświęcił historii Cudu nad Wisłą i bohaterom tamtych dni.
Jednym z nich był ks. Ignacy Skorupka, który zginął 14 sierpnia w Ossowie pod Radzyminem. Łódzki Pasterz przywołał prawdopodobne historie jego męczeńskiej śmierci. „Według jednych, poniósł śmierć w chwili, gdy w stule i z krzyżem w ręku prowadził swoją młodzież do kontrataku. Według innych natomiast, ks. Skorupka poległ, gdy udzielał sakramentu namaszczenia rannemu żołnierzowi. O jego bohaterskiej śmierci mówił komunikat Sztabu Generalnego WP z 16 sierpnia” – mówił Metropolita Łódzki.

Miał pogrzeb prawdziwie hetmański, z udziałem gen. Józefa Hallera i prezydenta Warszawy. Na jego grobie znajdującym się na Powązkach możemy przeczytać: „Prowadząc pułk do boju w obronie stolicy Warszawy, zabity został na polu bitwy przez bolszewików w dniu 14 sierpnia 1920 r[oku] w Ossowie pod Radzyminem. Bohaterską swą śmiercią ocalił Polskę i Europę przed zalewem wschodniego barbarzyństwa. Był prawdziwym uczniem Chrystusa, chlubą narodu. Żył prawdą. Pokój jego czystej duszy. Najdroższemu Ignasiowi – Rodzice”.

„Bohaterska postawa Polaków, których symbolem w czasie wojny bolszewickiej stał się ks. Ignacy Skorupka i jego młodzież gimnazjalna i akademicka, jest tym bardziej godna podziwu, że Polska stanęła wówczas w obliczu trzech, prawdziwie śmiertelnych niebezpieczeństw”- zaznaczył Ksiądz Arcybiskup. Polakom groził kryzys moralny, buta bolszewików, którzy chcieli podbić całą Europę oraz osamotnienie w walce z okupantem.

A jednak społeczeństwo polskie nie uległo anomii, nie ziściły się imperialne plany bolszewików, państwo polskie nie poddało się w sytuacji całkowitego niemal opuszczenia przez aliantów – mówił Metropolita Łódzki. Do wojska zgłaszali się ochotnicy, wśród społeczeństwa rosło poczucie patriotycznego zapału, żołnierze walczyli z ogromnym poświęceniem, dowódcy wojskowi z Naczelnikiem Rzeczypospolitej Polskiej Józefem Piłsudskim na czele przygotowywali genialny plan strategicznego ataku znad Wieprza. Wszystko to nie byłoby możliwe bez modlitwy całego polskiego narodu zanoszonej do Boga za przyczyną Matki Najświętszej.

15 sierpnia wojska polskie odbiły Radzymin; następnego dnia pod wodzą Piłsudskiego wyszło zwycięskie uderzenie znad Wieprza; zainstalowany w Wyszkowie sowiecki rząd, który miał objąć władzę w Warszawie, w popłochu wycofał się do Białegostoku; pielgrzymom trwającym na modlitwie przy jasnogórskich wałach o. Aleksander Łaziński ogłosił radosną wieść o tym, że Bogarodzica wysłuchała próśb Narodu. „Najświętsza Matka – napisał później w liście pasterskim biskup Józef Sebastian Pelczar, w 2003 roku kanonizowany przez Jana Pawła II – okazała się znowu Matką i opiekunką narodu naszego, zaświadczyła przed całym światem, że ludu swego nie opuściła”.

To wielkie zobowiązanie – mówił Ksiądz Arcybiskup – Dzisiaj, w 95. rocznicę Bitwy Warszawskiej, uświadamiamy sobie z całą wyrazistością – my także znajdujemy się na przedłużeniu tamtego Cudu nad Wisłą, tamtego Radzymina. I dlatego z ogromną uwagą wczytujemy się w słowa Karola Wojtyły z jego poematu Myśląc Ojczyzna…: „Wolność stale trzeba zdobywać, nie można jej tylko posiadać. Przychodzi jako dar, utrzymuje się poprzez zmaganie. Dar i zmaganie, (…) którego wciąż nie dosyć”. Bo nigdy nie dość zmagania, aby dalsza historia naszego narodu i państwa nie popłynęła „przeciw prądowi sumień” – zakończył Metropolita Łódzki.

Po uroczystości w Łódzkiej Archikatedrze zgromadzeni goście złożyli kwiaty przed Grobem Nieznanego Żołnierza oraz odbyła się defilada wojskowa z okazji Święta Wojska Polskiego.